<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360</id><updated>2012-01-29T10:27:13.939-08:00</updated><title type='text'>SzaroCzarna</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>92</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-2653223333442204215</id><published>2011-08-25T22:50:00.000-07:00</published><updated>2011-08-25T13:51:44.064-07:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Jest to albo mierna reanimacja mojego bloga, albo jego ostatnie tchnienie przed samounicestwieniem...&lt;br /&gt;Jakiś czas temu, przez kilka nocy prześladował mnie sen: jest dzień jakiejś wielkiej ważnej imprezy, na którą mam wyjść za chwil parę, a ja w tłustych włosach na głowie, bez koncepcji, co na siebie włożyć i z długimi, gęstymi włosami na nogach! Bez możliwości ogolenia, bo nie ma czasu... Koszmar! Chcę włożyć sukienkę, ale nie mogę się wcisnąć, a innej nie mogę znaleźć. Latam jak zwariowana. Orkiestra już gra, wszyscy czekają... Zakładam jakieś rajtki, które i tak nie zakrywają sierści na nogach, włosy w kucyk i... budzę się spocona...&lt;br /&gt;Przed weselem scenariusz był bardzo zbliżony :) Oczywiście oprócz tych cholernych włosów na nogach! Bo nogi goliłam prawie codziennie i smarowałam balsamem, ba, nawet udało mi się je lekko zarumienić w solarium:))&lt;br /&gt;Ale z całą resztą nie byłam kompletnie przygotowana do samego piątku, do godziny 17.30, kiedy to zdobyłam piękne fioletowe szpilki i zadecydowałam, że pójdę w pożyczonej od Karoliny szalonej sukience-bombce. Zrobiłam paznokcie, rano w sobotę fryzurę (którą załatwiła mi teściowa) i makijaż u Ali :) Wtedy odetchnęłam z ulgą. Potem już nie oddychałam, bo miałam na sobie gorset z milionem fiszbin.&lt;br /&gt;Wesele udane, jedzenie pyszne, ale bez faceta (własnego) u boku jednak niefajnie...&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-2653223333442204215?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/2653223333442204215/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2011/08/jest-to-albo-mierna-reanimacja-mojego.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/2653223333442204215'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/2653223333442204215'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2011/08/jest-to-albo-mierna-reanimacja-mojego.html' title=''/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-438690015006765536</id><published>2011-08-25T13:52:00.000-07:00</published><updated>2011-08-25T14:11:55.131-07:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Ewelina S. mnie na pewno przeklina. Od chyba dwóch lat wybieram się do niej i wybrać nie mogę. Co najmniej jakby mieszkała w Suwałkach. A to tylko kilkanaście kilometrów ode mnie. Wstyd. Ja ciągle nie mam czasu, coś mi wypada, coś mi przeszkadza, albo psuje mi się samochód, albo muszę coś zrobić... A od września będzie jeszcze gorzej, bo Inez idzie do szkoły. Zacznie się rysowanie szlaczków, by utrwalić rękę, czytanie, dodawanie, wklejanie suszonych liści, rysowanie chmur pierzastych i różne takie. Obowiązki, zadania, ćwiczenia...&lt;br /&gt;Trzeba będzie to jakoś zorganizować i przeżyć.&lt;br /&gt;Tak, żeby znaleźć czas dla Eweliny i nie tylko :)&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-438690015006765536?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/438690015006765536/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2011/08/ewelina-s.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/438690015006765536'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/438690015006765536'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2011/08/ewelina-s.html' title=''/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-3322329687534538373</id><published>2011-07-19T23:16:00.000-07:00</published><updated>2011-07-19T14:16:45.366-07:00</updated><title type='text'>korale koloru koralowego</title><content type='html'>W sierpniu idziemy na wesele. To znaczy ja idę na jedno, a Przemek na drugie. A potem po pracy przyjedzie za mną, jak będę już mocno rozbawiona i roztańczona, po entym drinku. W związku z tym postanowiłam przymierzyć koralową sukienkę, w której byłam już na weselu, ale w innej rodzinie, więc będzie jak nówka, a w dodatku koralowy kolor jest teraz trendy (w takim kolorze maluję nawet paznokcie:)) I tu nastąpił error. Sukienkę owszem zapięłam, ale mój brzuch jakoś dziwnie odstaje w niej od reszty ciała. Mój Przemek zawsze mi powtarzał, że kupuję niedobre proszki... I co teraz? Zrezygnować z kanapek? Zacząć biegać z Adrianem? Przejść na dietę jak moja teściowa? Czy kupić nową sukienkę?&lt;br /&gt;Może w sierpniu koralowy nie będzie już modny?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-3322329687534538373?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/3322329687534538373/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2011/07/w-sierpniu-idziemy-na-wesele.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/3322329687534538373'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/3322329687534538373'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2011/07/w-sierpniu-idziemy-na-wesele.html' title='korale koloru koralowego'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-5093854991475742329</id><published>2011-07-11T23:41:00.000-07:00</published><updated>2011-08-25T13:52:11.950-07:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Pajęczyny na blogu to już mało powiedziane. Tu czuć stęchliznę. Jak w starej szafie na strychu, którego już nikt nie odwiedza, gdzie wiszą nieprzydatne koszule po nielubianej ciotce.&lt;br /&gt;A miało kipieć energią. Sraty-taty.&lt;br /&gt;W zimie narzekałam na długie noce i szybko zapadający zmrok. Że niby nie mam czasu. Że spać się chce. Że zimno i do bani.&lt;br /&gt;A teraz w lecie, jak widać, też czasu nie mogę znaleźć. Ciulata ze mnie blogerka.&lt;br /&gt;A przecież na dworze energetyczne słońce, błękitne, bezchmurne niebo i orzeźwiający zefirek. Wakacje w pełni.&lt;br /&gt;No więc korzystam z lata. Leniuchuję, popijam zimne piwo, jadam kiełbasy i karczki z grilla, a potem najedzona i popita grzebię coś w internecie, jednak nie potrafię już wykrzesać błyskotliwej treści nadającej się na bloga. I tak leci.&lt;br /&gt;Z tym jedzeniem to chyba ostatnio przesadzam. Godzina 21.30, a ja zasiadam do kanapek. Ale nie z rzodkiewką. Uwaga: wędlina, ser żółty lub pleśniowy, pomidor, ogórek, cebula i do tego sos ziołowo-czosnkowy. Jedni liczą kalorie, piszą na kartce, dodają  i mnożą, a jak za dużo, to odejmują. Inni dzielą wzrost przez wagę i sprawdzają wyniki w dziwnych tabelach, a ja w najlepsze wciągam nocą kanapki, przejadam żelkami i popijam colą.&lt;br /&gt;Sportów nie uprawiam. Robi się więc niebezpiecznie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-5093854991475742329?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/5093854991475742329/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2011/07/pajeczyny-na-blogu-to-juz-mao.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/5093854991475742329'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/5093854991475742329'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2011/07/pajeczyny-na-blogu-to-juz-mao.html' title=''/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-5250679861478569003</id><published>2011-06-11T22:16:00.000-07:00</published><updated>2011-08-25T13:52:29.253-07:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Kontynuując wątek sesji zdjęciowe, muszę dodać rzecz chyba najważniejszą. Otóż nie napisałam, kto w niej pozował... A pozował, pokazując swoją modelową twarz i wyrzeźbione ciało, sam we własnej osobie... Mister Polski 2011! Razem z nim dwie modelki. Generalnie więc "widoki" były przyjemne. Nie omieszkam zaznaczyć, że Krystian (no tak, tak, jestem z nim na Ty!) przyjął ode mnie drożdżówkę z marmoladą, co za kilka lat może mnie uczynić bogatą - wszystko bowiem zostało sfotografowane i zostanie zarchiwizowane! A za jakiś czas... kto wie... :)&lt;br /&gt;Oczywiście nie czułam się źle, bo ja też jestem utytułowana (przez mojego męża) - no jestem jak pamiętacie Miss Chełmka, więc byłam jak równy z równym.&lt;br /&gt;Proszę nie parskać! bo słyszę! No.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-5250679861478569003?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/5250679861478569003/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2011/06/kontynuujac-watek-sesji-zdjeciowe-musze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/5250679861478569003'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/5250679861478569003'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2011/06/kontynuujac-watek-sesji-zdjeciowe-musze.html' title=''/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-257667806341221197</id><published>2011-06-08T21:45:00.000-07:00</published><updated>2011-08-25T13:50:35.692-07:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Zamiatam pajęczyny, wymiatam kurz, poleruję podłoże i startuję na blogu z nową energią :)&lt;br /&gt;Wczoraj był Międzynarodowy Dzień Seksu, więc nie miałam czasu na pisanie... A wcześniej działy się inne, również ważne sprawy. Przede wszystkim: sukcesem zakończyła się sprawa biznesu "marchewkowego"! Czekam na kasiurkę i mogę działać :)&lt;br /&gt;Ponadto, jak każdy zauważył - mamy lato. W jedną z upalnych niedzieli rozłożyłam swe ponętne ciało (koń by się uśmiał) na zaborzańskiej działce i łapałam słońce. Opalałam się w bluzce i w naszyjniku z medalikiem... Przez to mam piękne małe nieopalone kółeczko... No kto to widział, żeby w biżuterii się opalać... No jak burak. Burak buraczany.&lt;br /&gt;Oczywiście w dalszym ciągu stosuję z moim wspaniałym teściem kurację leczniczą (dwa kieliszeczki ze zdrowotną wódeczką). Ostatnio piliśmy miodownika jakiegoś tam, który podobno leczy wątrobę... Do tego na przemian zimne piwo. To poniedziałkowe chyba mi zaszkodziło, bo wczoraj wstałam z popuchniętym gardłem. Nie pomógł nawet zimny lód: rożek maxi.&lt;br /&gt;Dzisiaj dołożyłam do pieca... Otóż uczestniczyłam w sesji zdjęciowej plenerowej (jako statysta lub ekranista), a na koniec wsiadłam na motor i bez kasku prułam przez kilka kilometrów z panem w skórzanym ubraniu (ja miałam błękitne trampeczki...). Przewiało mi uszy, szyi nie dotknę, a w gardle mam migdały giganty... Ala mówiła, że widziała jak z głowy lecą mi ostatki rozumu i śnieg łupieżu. Co do rozumu, nie kumam o co kaman, a co do łupieżu - nie wierzę, bo właśnie dzisiaj rano umyłam głowę NIZORALEM!&lt;br /&gt;Im starsza, tym jestem bardziej nieśmiała i przejazd na motorze załatwił mi Marcin. To ten fotograf, co uwielbia dźwięk migawki, jest szalony i szalone są jego zdjęcia :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-257667806341221197?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/257667806341221197/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2011/06/zamiatam-pajeczyny-wymiatam-kurz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/257667806341221197'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/257667806341221197'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2011/06/zamiatam-pajeczyny-wymiatam-kurz.html' title=''/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-6701661785366449162</id><published>2011-05-08T23:55:00.000-07:00</published><updated>2011-08-25T13:51:00.684-07:00</updated><title type='text'>muzeum</title><content type='html'>Otworzę muzeum. Wstęp: 10 zł. Zapewniam pyszną kawę, herbatę lub zimne napoje. I naturalnie przemiłe towarzystwo. Chociaż w muzeum się chyba nie rozmawia... I nie spożywa napojów...&lt;br /&gt;Ale to będzie nowoczesne muzeum (nie wiem, czy to właściwe określenie, biorąc pod uwagę tematykę muzeum:))&lt;br /&gt;No właśnie - tematyka? PRL!!!&lt;br /&gt;Gdzie? No u mnie w domu :)&lt;br /&gt;Dlaczego? Bo nasz dom znowu wypełnił się nowymi - starymi unikatami:&lt;br /&gt;- noga do lampy (o której chyba pisałam, zdobyta przez moją siostrę od dawnej psiapsiuły ze szkoły),&lt;br /&gt;- abażur do tej lampy (zdobyty przeze mnie) - nowy, ale identyczny jak w latach 70-tych, piękny, bo czarny :),&lt;br /&gt;- radio z 1972 roku,&lt;br /&gt;- czerwony telefon "tulipan",&lt;br /&gt;- dwa taborety do kuchni (do remontu),&lt;br /&gt;- zielona lampa (nie wiem jeszcze gdzie zostanie ulokowana),&lt;br /&gt;- lustro, które pamięta Gierka (również zdobyte przez moją siostrę).&lt;br /&gt;Czekamy jeszcze na dwa kinkiety i stolik. A być może zdobędziemy cudowny barek na kółkach.&lt;br /&gt;Pewien znajomy kupił mieszkanie. Poprzedni właściciel zostawił je umeblowane, a nowy właściciel, czyli nasz znajomy, nie czuje naszego stylu, co akurat bardzo mnie cieszy :)&lt;br /&gt;Zresztą mam wrażenie, że mało kto go czuje... Hihihi...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-6701661785366449162?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/6701661785366449162/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2011/05/muzeum.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/6701661785366449162'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/6701661785366449162'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2011/05/muzeum.html' title='muzeum'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-6475037882404772611</id><published>2011-05-04T23:19:00.000-07:00</published><updated>2011-08-25T13:51:20.713-07:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Czy ktoś tu jeszcze zagląda? Wątpliwe, skoro nawet mnie nie było miesiąc... Nie będę się głupio usprawiedliwiać, ani tłumaczyć. Po prostu albo nie miałam czasu, albo, jak go już znalazłam, to nie miałam ochoty znowu siedzieć przed komputerem... Mam nadzieję, że awersja minęła :)&lt;br /&gt;Długi majowy łikend za nami. Ale gdybym nie wiedziała, że jest maj, rzekłabym, że to październik. Zimno, deszczowo i nieprzyjemnie. Plany, że się opalę wzięły znowu w łeb. A to nawet nie były moje plany! To siostra mi się kazała opalać. No ale cóż. Nie było szans. I blada pozostałam.&lt;br /&gt;Film "Smażone zielone pomidory" dotarł i obejrzałam. Płakałam jak bóbr. Polecam, bo warto. Obejrzeć i płakać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-6475037882404772611?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/6475037882404772611/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2011/05/czy-ktos-tu-jeszcze-zaglada-watpliwe.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/6475037882404772611'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/6475037882404772611'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2011/05/czy-ktos-tu-jeszcze-zaglada-watpliwe.html' title=''/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-2265417372382963787</id><published>2011-04-09T23:59:00.000-07:00</published><updated>2011-04-09T15:18:55.587-07:00</updated><title type='text'>"Smażone zielone pomidory"</title><content type='html'>Czasem sobie myślę, że oboje z Przemkiem mamy coś z głową. Tym razem to on bardziej :) Otóż wpadł na pewien pomysł i to była jego inicjatywa. Mogłam się nie zgodzić. Ale nie - cała podekscytowana ścigałam go, żeby pospieszył się z realizacją. I mam. Przedpokój (tą mniejszą część) wytapetowany gazetami z lat 80...&lt;br /&gt;Mogę się założyć, że jak ktoś do nas przyjdzie, to będzie myślał, że właśnie mamy jakiś remont i wyłożyliśmy ochronnie ściany gazetami... Zdziwi się, jak przyjdzie za pół roku, a gazety dalej będą...&lt;br /&gt;No ale cóż. Tacy jesteśmy popieprzeni. Dawno nie pisałam o moich ukochanych starociach. Kolekcja powiększyła się o jeszcze jeden telefon, który jest na brzęczącą korbkę i wisi na ścianie w przedpokoju. Mamy jeszcze nowy (tzn. stary) wieszak z 70 roku. Mało praktyczny, bo ledwo mieści kilka apaszek i 4 kurtki. No ale w tamtych czasach ludzie nie mieli tyle ciuchów. O lampie z gazetnikiem (od Madzi) chyba już pisałam. Stoi w pokoju, który - jak mówi Sebastian - jest prasowalnią, czytelnią, maglem i seconhandem:)&lt;br /&gt;Natomiast stolik na kółkach z allegro idealnie wpasował się w kąt kuchni, a miał być pod telewizor. Kosztował 40 zł i przybył do nas z...Oświęcimia...&lt;br /&gt;To tak dla uaktualnienia, ponieważ daaawnooo nic na temat wizażu nie pisałam. Oczywiście podkreślam, że to nasz styl i wcale się nie zdziwię, jak się komuś nie podoba :)&lt;br /&gt;W ogóle dawno nic nie pisałam, ale mam cholernie mało czasu, żeby na spokojnie opisać wszystkie swoje sprawy i przemyślenia.&lt;br /&gt;Wczoraj skończyłam czytać cudowną książkę. I na nią też nie miałam czasu. Większość przeczytałam, jadąc pociągiem do lub z Krakowa. Bo laptopa, garnków, czy prasowania nie brałam ze sobą...&lt;br /&gt;Polecam bardzo. To "Smażone zielone pomidory". Żałuję, że już ją skończyłam. Tak bardzo, że przed chwilą zamówiłam na allegro film na DVD. Podobno równie genialny, co książka.&lt;br /&gt;Czekam z niecierpliwością :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-2265417372382963787?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/2265417372382963787/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2011/04/smazone-zielone-pomidory.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/2265417372382963787'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/2265417372382963787'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2011/04/smazone-zielone-pomidory.html' title='&quot;Smażone zielone pomidory&quot;'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-3105920284861690289</id><published>2011-03-24T12:04:00.000-07:00</published><updated>2011-03-24T12:23:36.527-07:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Wszyscy huczą wokoło o strategicznym planowaniu, o przemyśleniu każdego, choćby najmniejszego przedsięwzięcia, o budowaniu wizji, misji i celów, o tym jak "zjeść żabę" (jest taka książka, czyli w skrócie jak rozwiązać problem i od którego problemu zacząć). Wszyscy mówią: musisz mieć plan. Plan to podstawa.&lt;br /&gt;No więc w piątek zaplanowałam cały rozkład na sobotę. Miało być sympatycznie, miło i spokojnie. Rano wyjazd z Karoliną do sławnego sh w Brzeszczach. Potem miałam kupić tylko szampon i świeży chleb, bo reszta zakupów była zrobiona. Jedno małe pranie, kilka rzeczy do prasowania, przy tym kawka, muzyka. Git.&lt;br /&gt;I co? I było. Ale na odwrót.&lt;br /&gt;Już  o pierwszej w nocy obudziła mnie Inezka. Wymioty. I tak z przerwami do rana... Wstałam ledwo o 10.00. Z Brzeszcz oczywiście dupa. Bo jak to pojadę do grzeboka (mówi mój Przemek), jak dziecko wymiotuje... No nie pojadę... (miałabym wyrzuty). Z jednego prania zrobiło się 6!!! Bo pościel Inezki, bo ręczniki, pościel nasza, ubrania, kołdra... Do tego dywan do czyszczenia, telefon do lekarza, jazda do apteki, prasowanie całej sterty, która zdążyła wyschnąć. Żeby było mało, zepsuł się komputer... No więc całe przedpołudnie mój mąż spędził, grzebiąc, przekładając, instalując, uruchamiając go na nowo.&lt;br /&gt;I co mi z tego planowania?&lt;br /&gt;No jak to? A plan awaryjny był? A plan "B" miałaś?&lt;br /&gt;Nie....&lt;br /&gt;No właśnie!&lt;br /&gt;Ja tylko zapamiętałam z dzieciństwa powiedzenie mojego taty: "indyk myślał o niedzieli, a w sobotę mu łeb ucięli".&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-3105920284861690289?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/3105920284861690289/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2011/03/wszyscy-hucza-wokoo-o-strategicznym.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/3105920284861690289'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/3105920284861690289'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2011/03/wszyscy-hucza-wokoo-o-strategicznym.html' title=''/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-439660561817992687</id><published>2011-03-03T13:02:00.000-08:00</published><updated>2011-03-17T13:17:34.682-07:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Myślałam, że czasy białych skarpetek i mokasynów to już prehistoria. A tu proszę, myliłam się. Wsiadam do busa i pierwsze, co mój sokoli wzrok zauważa (dobrze, że nie wyostrzony węch:)), to noga pana kierowcy ulokowana na pedale gazu, ubrana w białą skarpetę i czarny mokasyn. Widok ostatnio niespotykany, więc tym bardziej zawiesiłam swe czujne oko.&lt;br /&gt;W busie w ogóle można zaobserwować różne oblicza mody, a już na pewno posłuchać niesamowitych historii, tudzież rozmaitych plotek.&lt;br /&gt;Kto decyduje się na ten środek transportu i  wybiera się nim w dalszą podróż, myśląc, że będzie super, szybko i  wygodnie, musi się przygotować na różne niespodzianki, bo inaczej może  się rozczarować. Nie chodzi tylko o fakt, że siedzi się lub stoi w  niezbyt wygodnej pozycji i z jednej strony czuć hamburgera, kebaba, czy  też rybę wędzoną, a z drugiej wyziew alkoholowy lub ranno-nieświeży, tylko właśnie o to, że jest się  narażonym na niechciane rozmowy, brak świętego spokoju, monologi,  rozmowy telefoniczne itp. Bo np. usiądzie obok nas dziewczyna, która  przez całe półtorej godziny będzie zanudzać (choć w jej mniemaniu jest  to nadzwyczaj interesujące) o swoich gastronomicznych przedsięwzięciach i  przyszłościowych planach, które w żaden sposób ne wpisują się w moje klimaty. Albo pani, która wczesnym rankiem wybiera się do Krakowa do syna (taki wysnułam wniosek z jej nadzwyczaj głośnej rozmowy telefonicznej) i wiezie mu "świeżego kurczaczka, upieczonego, chrupiącego, do tego kurczaczka bułeczki i po drodze kupi mu 5 kabanosików, bo kurczaczek to przecież za mało". Albo inna pani, która zdąży opowiedzieć przebieg całego weekendu i co powiedziała ta, a co tamta i że tamten to też już wie, bo słyszał i się obraził, bo nie wiedział tego, co powiedziała ta trzecia, a ona myślała, że on to wiedział itd., itd.&lt;br /&gt;Nie da się więc odpłynąć w beztroską otchłań snu o i tkwić tam choćby przez kwadrans, bo pani obok dzwoni do syna, narzeka na długą drogę i opisuje kurczaczka.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-439660561817992687?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/439660561817992687/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2011/03/myslaam-ze-czasy-biaych-skarpetek-i.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/439660561817992687'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/439660561817992687'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2011/03/myslaam-ze-czasy-biaych-skarpetek-i.html' title=''/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-2151124418482123098</id><published>2011-03-03T12:42:00.000-08:00</published><updated>2011-03-03T13:02:47.882-08:00</updated><title type='text'>usprawiedliwienie</title><content type='html'>"Proszę usprawiedliwić nieobecność SzaroCzarnej przez ostatnie dni na blogu. Powodem tej nieobecności był pilny wyjazd rodzinny".&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-2151124418482123098?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/2151124418482123098/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2011/03/usprawiedliwienie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/2151124418482123098'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/2151124418482123098'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2011/03/usprawiedliwienie.html' title='usprawiedliwienie'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-2511194716277063581</id><published>2011-02-20T22:37:00.000-08:00</published><updated>2011-02-20T13:37:19.404-08:00</updated><title type='text'>karnawałowy bal</title><content type='html'>Mój mąż znalazł na jednym z lokalnych portali internetowych konkurs, w którym nagrodą było zaproszenie na bal karnawałowy, organizowany w strażnicy w Brzezince :) Nagroda była jedna i w środę późnym wieczorem Przemek otrzymał maila z informacją, że owy konkurs wygrał... Na początku myślałam, że to jakieś kpiny, ale kiedy przeczytałam na wspomnianym portalu oficjalne wyniki konkursu, moje wątpliwości zostały rozwiane. Oczywiście wcześniej nie miałam zielonego pojęcia, że w ogóle wysłał jakieś zgłoszenie i że jest jakiś bal.&lt;br /&gt;Pisałam ostatnio, że romantyczką nie jestem, że za to lubię wyjść do ludzi, ale żeby od razu na bal?&lt;br /&gt;No cóż, miałam przynajmniej pretekst, żeby w czwartek odwiedzić  tanią odzież, bo przecież nie mam absolutnie żadnej kreacji!&lt;br /&gt;Jest na szczęście jeden sklep czynny do 19.00, więc udałam się do niego po pracy. I miałam nosa (w moim przypadku nos ma szczególne znaczenie:)) Znalazłam piękną fioletową sukienkę, w moim rozmiarze i świetnie skrojoną. Jak nie na bal, to na inną okazję na pewno się przyda - pomyślałam, bo ochoty, żeby tam iść, nie miałam wcale. Tym bardziej, że znowu mam katar i z oczu płyną mi łzy. Jednak mój Przemek ochotę miał :)&lt;br /&gt;I wczoraj, dosłownie o 17.00, padła ostateczna decyzja: idziemy! Zaczął się cyrk. Najpierw musiałam odprawić Inezkę do babci. A to nie takie proste. Pet shopy, nie jeden, tylko pół siatki, akcesoria, misiek, książka, nie taka, tylko taka, piżama, szczoteczka, ciuchy... Jakby jechała na tygodniowe wczasy. Potem dopiero zajęłam się sobą. Miałam pól godziny... Tragedia. Odprasowałam sukienkę, 3 razy zmieniałam biustonosz, włożyłam czarne rajtki, włosy spięłam byle jak spinką i ... przyjechał kierowca (brat Przemka)... To się dopiero spociłam z nerwów. Mój Przemek oczywiście gotowy, wyperfumowany, pod krawatem, w pełnym rynsztunku, a ja... z rozpiętą sukienką, wykremowaną gębą i z jakimś kukuryku na głowie. Z nosa mi cieknie, z oczu się leje. Miałam 5 minut, żeby nałożyć puder i pomalować rzęsy tuszem, który za chwilę mogłam mieć pod okiem przez cholerny katar (Ala jakby zobaczyła mój makijaż, to by tego widoku chyba nie zniosła...).&lt;br /&gt;Czeski film.&lt;br /&gt;Oczywiście szliśmy sami, bez żadnych znajomych. Miejsce mieliśmy z trzema innymi parami. Wszystkie panie przy stoliku miały fryzury wykonane przez specjalistów w salonie fryzjerskim (wiem, bo mówiły), każda miała wieczorowy makijaż i wymalowane paznokcie. Pozostałe panie również przyszły w specjalnych kreacjach. Moim jedynym atutem był chyba tylko mój wiek... Bowiem średnia wieku to jakieś 45 lat...&lt;br /&gt;Kiedy zaczęła grać orkiestra, parkiet w sekundzie był pełny. W końcu po to się przychodzi na bal, żeby się wyszaleć i potańczyć walczyki, tanga, czy cza-cze, a nie siedzieć przy stole zastawionym śledziem w occie.&lt;br /&gt;Ja, jako jedyna spośród 60 pań, nie przebrałam swoich wysokich kozaków na szpilki. Musiałam szybko to zmienić i włożyć  pod stołem odpowiednie obuwie, by następnie wtopić się w tłum tańczących par ze swoim lwem parkietu, który ma wyćwiczony od lat jeden krok :) Jedna pani, jakieś 6o parę lat, wywijała ze swoim panem niczym z Travoltą. Miała na sobie wygodne baleriny i wymiatała, że hej!&lt;br /&gt;My również potańczyliśmy, pogadaliśmy, pośmialiśmy się, bo towarzystwo przy stoliku okazało się całkiem sympatyczne. Zjedliśmy (bo w domu tego nie ma:)) dwa gorące dania i nie czekając już na trzecie (krokiet z barszczem), pojechaliśmy do domu :)&lt;br /&gt;Reasumując: trzeba uważać, w jakich konkursach bierze się udział, bo nagroda może nas zaskoczyć :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-2511194716277063581?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/2511194716277063581/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2011/02/karnawaowy-bal.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/2511194716277063581'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/2511194716277063581'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2011/02/karnawaowy-bal.html' title='karnawałowy bal'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-6829448816559758365</id><published>2011-02-15T13:44:00.000-08:00</published><updated>2011-02-15T14:57:50.224-08:00</updated><title type='text'>Walentynki</title><content type='html'>Nigdy nie byłam romantyczna. Czerwone świeczuszki na wannie, dymiące kadzidełka, rozsypane płatki róż w łazience, a w tle nastrojowa muzyka - cały ten zestaw to nie moje klimaty. Zawsze wolałam wyskoczyć do pubu, niż spacerować za rękę po parku i słuchać śpiewu ptaków. Wolałam ognisko, dyskotekę, czy imprezę, niż siedzieć na tak zwanej romantycznej kolacji we dwoje przy świecach i lampce wina (nie chodzi oczywiście o to, że muszę mieć od razu butelkę).&lt;br /&gt;Brak romantycznej duszy w moim ciele nie oznacza, że jestem bez serca lub mam serce, ale zrobione z lodu. Po prostu nie rajcują mnie sztuczne, zaaranżowane wieczory spędzone przy zgaszonym świetle, z zapachowymi świeczkami i czerwoną różą. A serce mam :) I życzę Wam z okazji Walentynek pięknej, prawdziwej miłości.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-6829448816559758365?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/6829448816559758365/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2011/02/walentynki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/6829448816559758365'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/6829448816559758365'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2011/02/walentynki.html' title='Walentynki'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-5657299318640665337</id><published>2011-02-13T22:10:00.000-08:00</published><updated>2011-02-15T13:44:04.862-08:00</updated><title type='text'>jak chryzantemy</title><content type='html'>Na początku tygodnia dostałam smsa, czy przypadkiem nie wyjechałam w góry na narty, bo nie ma nic nowego na blogu. Na drugi dzień (dosłownie) usłyszałam, że na blogu zajeżdża już trupem. Wczoraj szwagier zarzucił mi: "Czorno, a Ty co? Lenia masz? Codziennie sprawdzam bloga i tylko czas marnuję!". Dzisiaj natomiast koleżanka powiedziała mi, że powinnam napisać książkę, bo blog jest naprawdę fajnie pisany. I również dzisiaj dostałam wiadomość od innej dziewuszki, że koniecznie muszę napisać coś o ciuchach retro, bo to moje klimaty, a takie właśnie odzienie weszło podobno do pewnych firmowych sklepów (jak sprawdzę, na pewno opiszę:)). Mój szef z kolei powiedział, że bardzo dobrze jak piszę to, co myślę, a nie to, co inni chcieliby usłyszeć.&lt;br /&gt;Nasuwa się więc refleksja (łał, jaka jestem bystra), że wpisy czyta przynajmniej 6 osób (łał, nie na darmo Pan Ezop wypisywał wzory matematyczne na zielonej tablicy), więc nie wypada mi chyba ich zawieść.&lt;br /&gt;Problem jednak polega na tym, że faktycznie ostatnio mam jakiś deficyt myślowy.&lt;br /&gt;Niech wreszcie przyjdzie ta wiosna. Niech zawieje świeży wiaterek i niech przywieje optymistyczno-pogodne myśli, które pozwolą mi na kreatywną twórczość blogową. Bo choć w czwartek skończyłam 32 lata i mój znajomy, składając mi życzenia, powiedział, że czuje zapach chryzantem, to wierzę, że stać mnie jeszcze na wiele i że mój umysł będzie rozkwitał :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-5657299318640665337?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/5657299318640665337/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2011/02/jak-chryzantemy.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/5657299318640665337'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/5657299318640665337'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2011/02/jak-chryzantemy.html' title='jak chryzantemy'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-611887743907812404</id><published>2011-02-07T23:49:00.000-08:00</published><updated>2011-02-07T15:12:32.882-08:00</updated><title type='text'>bajka</title><content type='html'>Za górami, za lasami, za dolinami w wysokiej wieży mieszkała piękna królewna. O jej niezwykłej urodzie wielu słyszało, lecz tylko nieliczni mogli zobaczyć się z nią "face to face" (twarzą w twarz). Królewna miała piękne, długie włosy, długie nogi, długie palce, aksamitną cerę, duże oczy, duże piersi, olśniewający uśmiech i jeszcze parę innych części, które też olśniewały. Niestety Królewna od dawna zamknięta była w wieży i do tej pory nie znalazł się żaden śmiałek, który zdołałby ją uwolnić. Królewna też nie potrafiła znaleźć żadnego sposobu, żeby wydostać się z wieży. Codziennie wstawała o świcie, czesała swe długie blond włosy, śpiewała piosenki, stroiła sukienki. Dbała o swoją urodę, ćwiczyła, by jej ciało nie pokryła pomarańczowa skórka.&lt;br /&gt;Królewna zaprzyjaźniła się z małym ptaszkiem, który odwiedzał ją codziennie i opowiadał, co słychać w Królestwie. Bardzo chciał, żeby Królewna wylazła wreszcie z tej wieży i wyszła za mąż za pięknego Królewicza. Czas przecież leciał, a Królewna robiła się coraz starsza.&lt;br /&gt;Cycki wiotczeją, włosy siwieją, zmarszczek przybywa...&lt;br /&gt;Gdzie do cholery jet ten Królewicz?&lt;br /&gt;A Królewna co? Taka dupa wołowa? Nie wie, jak przejść do innej bajki?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-611887743907812404?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/611887743907812404/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2011/02/bajka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/611887743907812404'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/611887743907812404'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2011/02/bajka.html' title='bajka'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-7586372105371957344</id><published>2011-01-27T12:28:00.000-08:00</published><updated>2011-01-27T12:59:28.520-08:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Pierwsze miejsce w danym rankingu to najwyższa pozycja. Pierwsze miejsce to zaszczyt i wygrana. Pierwsze miejsce to spełnienie marzeń i ambicji. Pierwsze miejsce cieszy, zadowala, pochlebia. Dodaje skrzydeł, przynosi radość, wyciska łzy szczęścia. Pierwsze miejsce motywuje. Pierwsze miejsce zobowiązuje. Od teraz człowiek zawsze chciałby być na pierwszym miejscu. Inna pozycja go nie satysfakcjonuje. Raz zdobyte, jest teraz pożądane. Jest celem, motorem, sensem, wyznacznikiem. Pierwsze miejsce wciąga. Uzależnia.&lt;br /&gt;Pierwsze miejsce zarezerwowane jest dla najlepszych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gorzej, jeżeli potem się nie udaje. Popełniamy błąd. Ponosimy porażkę. Czujemy gorycz i żal. Mamy do siebie pretensje. Przegraliśmy.&lt;br /&gt;Ale jeżeli mamy świadomość, gdzie tkwi wina i zależy nam na kolejnym sukcesie - potraktujmy to jak życiową lekcję. To tak, jakby dostać po pysku, otrząsnąć się i oddać. Też w pysk. To tak, jakby ktoś wylał na nas kubeł lodowatej wody. On też powinien zmotywować. Do walki. Do wygrywania. Do odbierania trofeum. Do zajmowania pierwszych miejsc.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-7586372105371957344?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/7586372105371957344/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2011/01/pierwsze-miejsce-w-danym-rankingu-to.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/7586372105371957344'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/7586372105371957344'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2011/01/pierwsze-miejsce-w-danym-rankingu-to.html' title=''/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-118590541911940187</id><published>2011-01-22T08:18:00.000-08:00</published><updated>2011-01-22T09:00:06.063-08:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>"Anioły potrafią znaleźć rozwiązania,&lt;br /&gt;o których nigdy nie pomyślelibyśmy,&lt;br /&gt;że są możliwe".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;                                     Diana Cooper&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siedzę i patrzę swym tępym wzrokiem w monitor. Od kilku dni faszeruję się różnymi specyfikami, które za zadanie mają zniwelować wszystkie wirusy odpowiedzialne za mój katar, kaszel i zatoki. Wyniki są jednak mierne. Ulgi nie przynosi też gorąca herbata z cytryną i miodem, którą co chwila parzę i piję litrami. A do lekarza mi nie po drodze. Eh...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-118590541911940187?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/118590541911940187/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2011/01/anioy-potrafia-znalezc-rozwiazania-o.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/118590541911940187'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/118590541911940187'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2011/01/anioy-potrafia-znalezc-rozwiazania-o.html' title=''/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-8260889323411539859</id><published>2011-01-14T23:56:00.000-08:00</published><updated>2011-01-14T15:31:37.895-08:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Ja tylko na chwilę.&lt;br /&gt;Wpadłam powiedzieć, że żyję i mam się dobrze.&lt;br /&gt;Niedługo znowu tu zajrzę.&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że już na dłużej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-8260889323411539859?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/8260889323411539859/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2011/01/ja-tylko-na-chwile.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/8260889323411539859'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/8260889323411539859'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2011/01/ja-tylko-na-chwile.html' title=''/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-8842313627865953483</id><published>2011-01-08T22:40:00.000-08:00</published><updated>2011-01-08T13:50:56.391-08:00</updated><title type='text'>Facebook</title><content type='html'>Pewna znana osoba (dodam, że wielki optymista) od pewnego czasu namawiała mnie do założenia konta na Facebooku. Byłam oporna (bo to straszny pożeracz czasu, a dołożywszy do tego moje zdolności obsługi komputera, to każde klikanie, wstawianie, przenoszenie, czy wklejanie trwa minimum trzy razy dłużej niż powinno), leniwa i niechętna. Bo w sumie po co mi kolejne konto na kolejnym portalu społecznościowym? Znowu będę codziennie sprawdzać, czy ktoś mnie zaprosił, ilu już mam znajomych, czy jest ten, czy jest już tamta, co on napisał, a jakie dał zdjęcie, z kim tam był, jak skomentował to tamten i co na to owamten itd., itd. Długo więc nie byłam użytkownikiem i członkiem Facebooka, zresztą z powodu czego nikt nic nie stracił, ani nie zyskał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No ale w końcu uległam.&lt;br /&gt;Konto założyłam.&lt;br /&gt;Jestem na fejsie.&lt;br /&gt;I myślę sobie, że nie taki diabeł straszny jak go malują, jeżeli tylko potrafi się z tego "dobra" korzystać w sposób umiejętny, inteligentny i przede wszystkim wyważony czasowo.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-8842313627865953483?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/8842313627865953483/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2011/01/facebook.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/8842313627865953483'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/8842313627865953483'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2011/01/facebook.html' title='Facebook'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-3606019674362016961</id><published>2011-01-06T20:48:00.000-08:00</published><updated>2011-01-06T11:49:17.594-08:00</updated><title type='text'>papierowa rocznica</title><content type='html'>Oł siet! Przedwczoraj minął pierwszy roczek mojego bloga!!!&lt;br /&gt;Już tyle czasu bazgrolę tu i wypisuję różne opowieści dziwnej treści :) Początkowo chciałam założyć blog modowy, wstawiać zdjęcia ciuchów, torebek, butów i innych akcesoriów oraz siebie w najnowszych kreacjach i stylizacjach, ale ostatecznie stwierdziłam (dla dobra ogółu), że będzie zbyt nudno i monotonnie, i że nie będę miała zbyt wiele do pokazania. Racja. I tak sobie teraz pomyślałam, że mi to przydałby się:&lt;br /&gt;- kurs makijażu, krok po kroku- ja przecież maluję na oku kreski czarną kredką, które pewnie nie są już modne od 82 roku... a rzęsy maluję tak: prawą ręką w prawym oku i lewą ręką w lewym oku; innych czynności malunkowych wykonać nie potrafię,&lt;br /&gt;- kurs malowania paznokci - nawet lakierem bezbarwnym,&lt;br /&gt;- kurs chodzenia w szpilkach - dla mnie wyjście w butach na "kaczuszkach" to już koszmar, a co dopiero w takich z kilkucentymetrowym obcasem, wtedy sama chodzę jak kaczka,&lt;br /&gt;- szkolenie pt.: "Co na siebie włożyć, żeby ukryć falujący brzuch, łydki-balerony i inne mankamenty sylwetki?" itp., itd....&lt;br /&gt;Po zaliczeniu owych szkoleń może mogłabym pomyśleć o blogu modowym, ale jeszcze istotne jest przecież, aby kreować swój własny styl, z którym każdy Cię kojarzy i utożsamia, i który jest ciekawy, wyjątkowy, niepowtarzalny, czy też inspirujący dla innych, który Cię charakteryzuje i odzwierciedla, w którym się dobrze czujesz, bo jest po prostu Twój. Wtedy założenie modowego bloga ma sens.&lt;br /&gt;Ja tymczasem, skoro miałam już adres, hasło i pierwszy wpis, postanowiłam to "dzieło" kontynuować i dzielić się swoimi myślami, spostrzeżeniami i osobistymi przeżyciami.&lt;br /&gt;I tak powstała SzaroCzarna :)&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że dobrze się mnie czyta i że po przeczytaniu świeżego wpisu, człowiek czuje niedosyt, chce więcej i tęskni, wypatrując kolejnych wpisów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To powiedziała skromna Aga i wyłączyła laptopa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-3606019674362016961?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/3606019674362016961/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2011/01/papierowa-rocznica.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/3606019674362016961'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/3606019674362016961'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2011/01/papierowa-rocznica.html' title='papierowa rocznica'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-8267465224971754990</id><published>2011-01-01T23:50:00.000-08:00</published><updated>2011-01-01T14:50:26.358-08:00</updated><title type='text'>Nowy Lepszy Rok</title><content type='html'>To mój pierwszy wpis w 2011 roku. Nie może więc być byle jaki. Zresztą ja sama oczekuję, że rozpoczynający się Nowy Rok też byle jaki nie będzie. Muszę mu dać przykład. Dzisiejszym wpisem powinnam potwierdzić swój talent blogerski, zaskoczyć w nim świeżym podejściem do licznych tematów, pokazać nowatorską formę tekstu, a całością zachęcić do dalszego czytania i odwiedzania SzaroCzarnej. Wczoraj zresztą zadzwoniła do mnie z życzeniami pewna stała bywalczyni tego bloga i potwierdziła moje przypuszczenia, że ostatnio moja wena jakby wywietrzała i straciła swoje walory (niczym szampan z Biedronki za 4 zł, którego lepiej już dzisiaj nie łykać, jak chce się mieć poprawną przemianę materii). Obiecała mobilizować mnie, ja sama też mam nadzieję, że będę miała chęci i niekończące się tematy do opisywania, analizowania, relacjonowania, krytykowania, czy chwalenia. Po prostu muszę mieć o czym pisać i muszę mieć moc twórczą.&lt;br /&gt;Z reguły na koniec roku robi się podsumowania mijających dni i składa się postanowienia na nadchodzący czas. Jakbym miała streszczać 2010 rok, to zajęłoby mi to chwilę: był do dupy. Żadnych wczasów na Costa del Sol, wakacji w Bułgarii , czy choćby w Chałupach, żadnego bmw, porsche, czy nawet matiza, żadnego garażu, kostki brukowej, ogrodzenia, akcji, obligacji, żadnych remontów, inwestycji, żadnych sprzętów full HD, iMaców, iPhonów, czy iPodów. Za to szalenie wysoki kurs franka szwajcarskiego, pożegnanie z  zieloną skodą, status bezrobotnego, długi, zobowiązania i marne perspektywy.&lt;br /&gt;Ale to wszystko sfera materialna. Mniej istotna. To da się przeżyć. To można jakoś zmienić. Na to ma się jakiśkolwiek wpływ. Wszystkie niepowodzenia trzeba potraktować jako motywację do dalszego działania.&lt;br /&gt;Jeżeli zaś chodzi o sferę niematerialną, to rok 2010 zaliczam też raczej do średnio lub mało udanych. Owszem, nie spotkała mnie żadna tragedia, ale wydarzyły się rzeczy, które zmieniły moje poglądy, miały miejsce wydarzenia, które pokazały, kto tak naprawdę dobrze nam życzy (a kto niekoniecznie), były choroby, incydenty zdrowotne, łzy. Skumulowało się wiele spraw.&lt;br /&gt;Na szczęście mamy to za sobą. Wierzę, że po złym przychodzi dobre :) Musi przyjść.&lt;br /&gt;Na koniec chcę złożyć życzenia noworoczne :) Abyśmy realizowali plany i zamierzenia, abyśmy nie rezygnowali z marzeń i aby te marzenia nam się spełniały, abyśmy żyli w zdrowiu i szczęściu, abyśmy otaczali się cudownymi ludźmi, aby każdy dzień przynosił radość i spełnienie :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-8267465224971754990?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/8267465224971754990/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2011/01/nowy-lepszy-rok.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/8267465224971754990'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/8267465224971754990'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2011/01/nowy-lepszy-rok.html' title='Nowy Lepszy Rok'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-7161838575598235836</id><published>2010-12-28T23:32:00.000-08:00</published><updated>2010-12-28T14:33:43.134-08:00</updated><title type='text'>mikołaj SzaroCzarnej</title><content type='html'>My dorośli już nie wierzymy w mikołaja. A tu proszę! Mikołaj jest i wie, że ja jestem SzaroCzarna ;)&lt;br /&gt;Wiecie, co od niego dostałam? No między innymi co, bo nie wymienię wszystkich prezentów :)&lt;br /&gt;Dostałam...mikołaja. Ale nie-czerwonego. SZAREGO MIKOŁAJA!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-7161838575598235836?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/7161838575598235836/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/12/mikoaj-szaroczarnej.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/7161838575598235836'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/7161838575598235836'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/12/mikoaj-szaroczarnej.html' title='mikołaj SzaroCzarnej'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-8618663866559534586</id><published>2010-12-28T23:20:00.000-08:00</published><updated>2010-12-28T14:24:51.418-08:00</updated><title type='text'>kołnierz z lisa</title><content type='html'>Dzisiaj dostałam kartkę z życzeniami świątecznymi. Przyniósł ją pan listonosz. I nie chodzi o to,  że jest już po Świętach, tylko o to, że mnie to zaskoczyło. Oczywiście bardzo miło :) Bo w dzisiejszych czasach to naprawdę rzadkość. Przeczytałam niedawno, że wysyłanie sms-ów to już bardzo konserwatywna forma składania życzeń, obecnie czyni się to przez Facebooka, więc co dopiero taka papierowa kartka w kopercie! Życzenia są od mojej koleżanki Eweliny, która, uważam, jest bardzo nowoczesna i podejrzewam, że konto na owym portalu również posiada. To ja jestem sto lat za Murzynami i pewnie założę sobie konto jak już wszystkim ten portal się znudzi. Ja to w ogóle jestem retro i vintage. Wzięło mnie ostatnio na lisa. Poszukuję uparcie albo samego kołnierza z lisa, albo kurtki wykończonej lisem. Tylko, że ten lis nie może mieć, broń Boże, głowy i nóg! Nie założę na siebie takiego, bo bym chyba opipiała jakbym czuła te łapki z pazurami na swoim ciele lub te czarne oczka i szpiczasty nosek! Brrr!&lt;br /&gt;Musi być natomiast rudo-brązowy (bo czarnego już mam, dzisiaj zdobyłam!).&lt;br /&gt;Niestety jest jeszcze jeden problem - nie mam tego lisa do czego założyć, ale to się będę później martwić :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-8618663866559534586?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/8618663866559534586/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/12/konierz-z-lisa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/8618663866559534586'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/8618663866559534586'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/12/konierz-z-lisa.html' title='kołnierz z lisa'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-8479908681901929427</id><published>2010-12-23T12:28:00.000-08:00</published><updated>2010-12-23T13:58:38.810-08:00</updated><title type='text'>życzenia</title><content type='html'>Zawsze to samo. Gorączkowe przygotowania. Sprzątanie. Mycie okien. Pranie firanek i zasłon. Wymiatanie pajęczyn. Odkurzanie, prasowanie, wietrzenie, trzepanie, wyrzucanie, zamiatanie... Szał zakupów. Bieganina, krzątanina. Siatki, reklamówki, tobołki. 5 razy do sklepu w ciągu dwóch godzin. A to majonezu zabrakło, a to wędliny za mało. I picia nie starczy, cebuli już nie ma. Jeszcze to, jeszcze tamto... Choinka, stroiki, lampki, prezenty, paczuszki, życzenia...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym razem jest jakoś inaczej. Spokojnie, bez pośpiechu, bez stresu, bez gorączki. Choinka już dawno ubrana. I czeka. A ja zamiast patroszyć karpia, moczyć groch, piec sernik, czy lepić uszka - siedzę i piszę bloga... Niczym nastolatka. Ale w tym roku się ustawiłam :) Wigilia u teściów, pierwszy dzień Świąt u teściów, drugi u moich rodziców :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkim, którzy czytają mojego bloga, życzę Wspaniałych Świąt, spędzonych w rodzinnej atmosferze, pełnych ciepła, radości i życzliwości. Życzę zdrowia i optymizmu, wiary i po prostu: Wszystkiego Dobrego!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-8479908681901929427?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/8479908681901929427/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/12/zyczenia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/8479908681901929427'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/8479908681901929427'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/12/zyczenia.html' title='życzenia'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-6751498531116332495</id><published>2010-12-16T18:49:00.000-08:00</published><updated>2010-12-16T09:55:27.407-08:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Kontynuując to, co ostatnio napisałam, ciśnie mi się na usta pytanie: Co komu z tych stosów torebek z sh, co z tych szmatek zalegających w szafach, co z tych kilkuset wpisów na Facebooku, co z tych stanowisk, układów, pieniędzy, czy wakacji, kiedy życie nagle zaskakuje i następuje nieprzewidziany zwrot akcji? I kiedy nie możemy zrobić nic, tylko czekać. Nic, tylko mieć nadzieję. To, co już przeżyliśmy, to, czego doznaliśmy, to, co zobaczyliśmy i to, co posiadamy, owszem, jest nasze, ale w takich sytuacjach oddalibyśmy to wszystko bez zastanowienia, bez mrugnięcia oka. Wszystko za zdrowie. Wszystko za życie.&lt;br /&gt;Moja Inezka zapytała ostatnio: "Mamo, wiesz, jaka jest moja lista wrogów?". Ja mówię: "No nie wiem, to jaka?".&lt;br /&gt;"A więc: na pierwszym miejscu - choroba; na drugim - wirusy; na trzecim - źli ludzie; na czwartym - zło; na piątym -pająki. Nie, w sumie pająki to nie, bo one jedzą muchy, które mnie zawsze strasznie gryzą, więc pająki nie. Na piątym miejscu moich wrogów są...dinozaury. Bo one jedzą ludzi".&lt;br /&gt;Moja lista wrogów zaczyna się podobnie...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-6751498531116332495?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/6751498531116332495/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/12/kontynuujac-to-co-ostatnio-napisaam.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/6751498531116332495'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/6751498531116332495'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/12/kontynuujac-to-co-ostatnio-napisaam.html' title=''/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-4219680857843461056</id><published>2010-12-11T17:50:00.000-08:00</published><updated>2010-12-16T09:49:39.043-08:00</updated><title type='text'>Życie jest przewrotne</title><content type='html'>...&lt;br /&gt;W pewien sobotni poranek jedziemy z Karoliną do Brzeszcz. Po co? No przecież w całej okolicy to właśnie tam jest największa tania odzież. A my, wielkie zwolenniczki zakupów w second handach, ominąć tego miejsca nie możemy. Jedziemy więc wcześnie, aby trafić na najświeższy towar :) Drogą jak zwykle plotkujemy, gadamy o życiu, gadamy o naszych facetach. W końcu to bracia. Są podobni nie tylko pod względem wizualnym, ale te ich charakterki!&lt;br /&gt;Mija jakiś czas. Jest niedziela, tydzień temu. Druga tura wyborów samorządowych. Do Inezy przychodzi Mikołaj. Niejeden nawet. Gramy rodzinnie w scrable (prezent od Mikołaja). Czekamy na wyniki wyborów. W nocy dzwoni telefon. Tata Karoliny został Prezydentem Oświęcimia! Szok. Niedowierzanie. Wielka radość. Po północy siedzimy już z córką prezydenta :) Pijemy drinki (ja nie, bo rano do pracy...), snujemy plany... Teraz już nie będziemy razem jeździć do tanich. Paparazzi czyha ;) No ja mogę! I nie muszę zakładać wielkich okularów i czap jak celebryci.&lt;br /&gt;Gadamy prawie do trzeciej rano.&lt;br /&gt;Mija kilka dni. Są wypełnione. Poniedziałek zleciał, nawet nie wiem kiedy, we wtorek byłam na planie pewnego clipu, w środę po kolejnego Mikołaja w Chełmku, w czwartek odwiedziła nas bratowa Przemka.&lt;br /&gt;I w nocy telefon.&lt;br /&gt;Tata Karoliny jest w szpitalu. To zawał.&lt;br /&gt;Znowu szok. Niedowierzanie. I wielki smutek.&lt;br /&gt;Wczoraj nie otrzymaliśmy dobrych wiadomości.&lt;br /&gt;Dzisiaj jest sobota. Chaos w głowie.&lt;br /&gt;...&lt;br /&gt;Brzmi jak scenariusz filmu.&lt;br /&gt;Tylko, że nie siedzę w czerwonym fotelu z popcornem w kubełku.&lt;br /&gt;To życie.&lt;br /&gt;Czekam na szczęśliwy happy end.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-4219680857843461056?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/4219680857843461056/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/12/zycie-pisze-scenariusze-na-ktore-nie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/4219680857843461056'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/4219680857843461056'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/12/zycie-pisze-scenariusze-na-ktore-nie.html' title='Życie jest przewrotne'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-1585969792663442148</id><published>2010-12-04T11:49:00.000-08:00</published><updated>2010-12-05T02:08:23.019-08:00</updated><title type='text'>Na zdrowie!</title><content type='html'>W tamtą niedzielę po południu pojechaliśmy do moich rodziców. Już nie mają kota... Pusia wróciła na stare śmieci. Mój tata denerwował się strasznie, bo kotek zamiast wylegiwać się całymi dniami na tapczanie, czy parapecie, pozwalając się równocześnie głaskać, szalał nocą, biegał, drapał, a w dzień jadł i spał. Stasiu nie tak to sobie wyobrażał i kota oddał :)&lt;br /&gt;Szykując się do wyjścia, pomyślałam sobie, że skoro wskoczę do auta pod domem, a wyjdę z niego tuż pod blokiem rodziców, to nikt nie będzie mnie widział i ... założyłam legginsy :) Nie przewidziałam jednak, że wracając, zatrzymamy się w galerii oświęcimskiej  oraz że odwiedzimy teściów - u których będą bracia Przemka ze swoimi partnerkami :)&lt;br /&gt;Przeżyłam to wszystko jakoś, zasłaniając się albo kozakami za kolano, albo długim golfem :) Moja Inezka stwierdziła, że wyglądam super i powinnam wystąpić w Top Model... Dzieci są fajne!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do zimy, to zadomowiła się chyba na dobre. Śniegu nawaliło, a dzisiaj mróz okropny. Z moim teściem umilamy sobie ten zimowy czas, ale nie chodzi tu o samą przyjemność. Nadrzędnym celem jest zdrowie! Dlatego od jakiegoś czasu prowadzimy kurację leczniczą. W miarę systematycznie, wieczorami, delektujemy się cynamonówką lub anyżówką. Wszystko to pijemy oczywiście bądź dla odkażenia organizmu, bądź rozgrzania, bądź też na lepsze trawienie :)&lt;br /&gt;Polecam!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-1585969792663442148?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/1585969792663442148/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/12/na-zdrowie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/1585969792663442148'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/1585969792663442148'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/12/na-zdrowie.html' title='Na zdrowie!'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-1524364297609769010</id><published>2010-11-28T11:25:00.000-08:00</published><updated>2010-12-05T05:47:11.030-08:00</updated><title type='text'>Hu! Hu! Ha! Nasza zima zła</title><content type='html'>Na dworze biało. Termometry pokazują ujemną temperaturę. Prognozy pogody na najbliższe dni mówią o dalszych opadach śniegu. Jak ja nie cierpię zimy! Mam wrażenie, że całkiem niedawno pisałam o chowaniu czapek, szalików i wszystkich pozostałych zimowych akcesoriów, a tymczasem (dokładnie to wczoraj) wszystko wynosiłam z powrotem. Wlazłam do swojej mini garderoby, upychając w niej kurteczki, baletki, apaszki, a wynosząc kozaki i pozostałe, niezbędne zimą, okrycia: grzbietu, szyi i głowy. Na samą myśl o białym puchu, skrzeczącym mrozie, czerwonym nosie, zamarzniętych szybach, które trzeba skrobać - dostaję gęsiej skóry. Mój Przemek, widząc u mnie całe ciało w tych śmiesznych chrostkach (która robi się również z innych powodów), zawsze woła Inezkę i mówi: "Patrz Inez, mamie zaraz będą rosły pióra!" :)&lt;br /&gt;Na pocieszenie się myślę o Świętach, Wigilii, choince, Sylwestrze... Innych zalet nie dostrzegam.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-1524364297609769010?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/1524364297609769010/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/11/hu-hu-ha-nasza-zima-za.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/1524364297609769010'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/1524364297609769010'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/11/hu-hu-ha-nasza-zima-za.html' title='Hu! Hu! Ha! Nasza zima zła'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-367585957917278058</id><published>2010-11-25T22:25:00.000-08:00</published><updated>2010-11-28T02:47:36.225-08:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Polityka nigdy mnie nie pociągała. Jednak ostatnimi czasy co nieco zainteresowałam się sprawami politycznymi, ale tylko w zakresie lokalnym. Wynika to poniekąd z osobistych powodów. Podejrzewam również, że intensywność mego zainteresowania takimi zagadnieniami z czasem będzie maleć. Póki co, w niedzielę wybrałam się na wybory samorządowe i oddałam swój głos na jednego z kandydatów na wójta oraz na radnych, dając tym samym wyraz mego zaangażowania w sprawy społeczno-polityczne oraz spełniając obywatelski obowiązek. "Wszyscy bowiem jesteśmy odpowiedzialni za przyszłość naszej Gminy" - jak ładnie ujęła to zwyciężczyni wyborów, która przejmie stery w Gminie Oświęcim.&lt;br /&gt;Poza tym wszystko po staremu. Nic się nie zmieniło. Jak mówi moja córka: "Mamo, ty to najbardziej na świecie lubisz kawę, frytki, M jak Miłość, czarny kolor i michałki w białej czekoladzie. Ale najbardziej na świecie kochasz mnie".&lt;br /&gt;Wszystko się zgadza :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-367585957917278058?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/367585957917278058/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/11/polityka-nigdy-mnie-nie-pociagaa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/367585957917278058'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/367585957917278058'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/11/polityka-nigdy-mnie-nie-pociagaa.html' title=''/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-8997499014212000771</id><published>2010-11-18T21:05:00.000-08:00</published><updated>2010-11-28T02:47:05.586-08:00</updated><title type='text'>"Idź przez życie tak, aby ślady twoich stóp przetrwały cię" Jan Chrapek</title><content type='html'>Ostatnio powiało jakimś grobem na tym moim blogu... Ale taki smętny ten listopad...&lt;br /&gt;Pamiętam jak bardzo nie chciałam, żeby nasz ślub z Przemkiem odbył się w tym właśnie miesiącu. Nie jestem przesądna, nie chodziło o literę "r" w nazwie, czy o jej brak, tak po prostu... Na szczęście wszystko udało się sprawnie załatwić i na ślubnym kobiercu stanęliśmy dokładnie w rocznicę naszego zapoznania się, czyli 25 października :)&lt;br /&gt;Od tego czasu już kilka wiosen minęło. Przemek zapuścił brzuch, ja włosy (na głowie oczywiście). A Inez pewnie niedługo przedstawi nam swojego kawalera.&lt;br /&gt;Leci ten czas jak zwariowany, nie wolno go więc marnować. Trzeba wykorzystać każdy dzień w 100%.&lt;br /&gt;"Trzeba marzyć tak, jakby się miało żyć całą wieczność i żyć tak, jakby się miało umrzeć jutro" James Dean&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-8997499014212000771?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/8997499014212000771/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/11/idz-przez-zycie-tak-aby-slady-twoich.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/8997499014212000771'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/8997499014212000771'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/11/idz-przez-zycie-tak-aby-slady-twoich.html' title='&quot;Idź przez życie tak, aby ślady twoich stóp przetrwały cię&quot; Jan Chrapek'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-5477419303345241213</id><published>2010-11-09T20:15:00.000-08:00</published><updated>2010-11-09T12:01:03.659-08:00</updated><title type='text'>"Szczęście i nieszczęście człowieka jest po większej części jego własnym dziełem" John Locke</title><content type='html'>W życiu bywa różnie. To wiemy wszyscy. I często nie jesteśmy z tego powodu zadowoleni. Czyżby częściej bywało gorzej niż lepiej?&lt;br /&gt;Niejednokrotnie patrzymy na swoje szczęście przez pryzmat tego, co posiadamy, co osiągnęliśmy, ile tego mamy. A przecież najważniejsze jest WNĘTRZE. Nasze uczucia, wyznawane wartości, drugi człowiek. Przyjaźń, miłość, rodzina, wolność... Każdy ma swoją hierarchię wartości i każdy może co innego stawiać na pierwszym miejscu. Ale każdy ma prawo do szczęścia.&lt;br /&gt;Niestety zdarza się, że czujemy się nieszczęśliwi. Powodów jest mnóstwo. Przecież w życiu bywa różnie.&lt;br /&gt;Ktoś bliski może nas zdradzić, oszukać.&lt;br /&gt;Ktoś bliski może nas zostawić.&lt;br /&gt;Czujemy się samotni.&lt;br /&gt;Czujemy się niespełnieni.&lt;br /&gt;Czujemy się niepotrzebni, nie możemy znaleźć swojego miejsca.&lt;br /&gt;Ktoś może nas błędnie osądzić i każde tłumaczenie z naszej strony jeszcze pogarsza sprawę.&lt;br /&gt;Ktoś może nas nie szanować.&lt;br /&gt;Przeżywamy niespełnioną miłość.&lt;br /&gt;Czujemy się zagubieni.&lt;br /&gt;Straciliśmy przyjaciela...&lt;br /&gt;I tak dalej...&lt;br /&gt;Bo w życiu bywa różnie: kwadratowo i podłużnie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-5477419303345241213?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/5477419303345241213/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/11/szczescie-i-nieszczescie-czowieka-jest.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/5477419303345241213'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/5477419303345241213'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/11/szczescie-i-nieszczescie-czowieka-jest.html' title='&quot;Szczęście i nieszczęście człowieka jest po większej części jego własnym dziełem&quot; John Locke'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-1407077928472873152</id><published>2010-11-07T16:40:00.000-08:00</published><updated>2010-11-07T08:45:21.776-08:00</updated><title type='text'>łikend</title><content type='html'>W weekendy pozwalam sobie na odrobinę szaleństwa, które nazywa się: spanie. Uwielbiam długo spać. Potem oczywiście narzekam, że niepotrzebnie tyle spałam, bo brakuje mi czasu na wszystko, co zaplanowałam. Bywa, że kiedy większość osób przeżuwa o 12.00 niedzielny obiad, my kończymy poranną kawę :)&lt;br /&gt;Wczoraj jednak nie mogłam sobie pozwolić na leniuchowanie, ponieważ miał do nas przyjechać pan serwisant. Mój Przemek wychodząc rano z domu, ostrzegł mnie, że pan na pewno zaraz przyjedzie (powiedział przecież, że będzie jak tylko się wyśpi). Zwlekłam się więc szybko, przemyłam oko, ubrałam dresioki, zaparzyłam kawę w ekspresie i czekałam na pana od pieca. Czekałam tak do...12.30... Okazuje się więc, że nie tylko ja pozwalam sobie na szaleństwo pt.: "Długie spanie w weekend", ale inni również. Dzień miałam więc jakiś taki rozleziony, a z czynności, które zamierzałam wykonać, niewiele udało mi się wdrożyć w życie.&lt;br /&gt;Za to dzisiaj zaszalałam. O której wstałam - wstyd się przyznać :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-1407077928472873152?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/1407077928472873152/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/11/w-weekendy-pozwalam-sobie-na-odrobine.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/1407077928472873152'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/1407077928472873152'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/11/w-weekendy-pozwalam-sobie-na-odrobine.html' title='łikend'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-3366477751507198603</id><published>2010-11-04T19:45:00.000-07:00</published><updated>2010-11-07T06:40:14.348-08:00</updated><title type='text'>Pusia</title><content type='html'>Tego bym się nie spodziewała: mój tata ma kota. Oczywiście razem z mamą. Ja jeszcze go nie widziałam. Podobno zwykły dachowiec. Kot jest płci żeńskiej i jest leniwy. Na razie nazywa się Pusia. Jestem zaskoczona, bo nigdy nie mieliśmy zwierząt w domu. No cóż. Świat się zmienia. Ludzie też. Kto jeszcze ma kota i jak się nazywa - przemilczę :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-3366477751507198603?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/3366477751507198603/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/11/pusia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/3366477751507198603'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/3366477751507198603'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/11/pusia.html' title='Pusia'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-7954771279293532854</id><published>2010-10-31T11:23:00.000-07:00</published><updated>2010-11-01T03:30:59.054-07:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Wczoraj byliśmy u świeżo upieczonych małżonków: Elwiry i Pawła na parapetówie. Mój drugi szwagier (ten od bułgarskiej opalenizny, po której ślad już dawno zaginął) zapytał mnie, gdzie mam swoje czarne legginsy. Jest więc z moim blogiem na bieżąco.&lt;br /&gt;Na znanym wszystkim, którzy się edukowali, portalu społecznościowym, moja koleżanka ze studiów napisała mi, że przynajmniej dzięki moim wpisom dowie się, co u mnie słychać, bo inaczej nic by nie wiedziała. Zaszyłam się na wsi i nawet nie dzwonię. Na gg też mnie nie ma, więc nie można ze mną poplotkować (to prawda, na gadu nie siedzę, bo nie mam swojego laptopa; podczas wrześniowej burzy laptop wysiadł - piorun, zwarcie, dymy i podobno nie da się go reaktywować). Ewela też więc czyta mojego bloga.&lt;br /&gt;Jest jeszcze kilka (przynajmniej kilka!) osób, które go śledzą. Wiem, bo mi mówią. Wiem, bo mi piszą maile.&lt;br /&gt;Ja się więc pytam, dlaczego nikt nie komentuje moich wpisów?? Dlaczego nikt mnie nie chwali, nie krytykuje?? Ja się "zapytowywuję": Dlaczego?&lt;br /&gt;I cierpliwie czekam :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-7954771279293532854?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/7954771279293532854/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/10/w-sobote-bylismy-u-swiezo-upieczonych.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/7954771279293532854'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/7954771279293532854'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/10/w-sobote-bylismy-u-swiezo-upieczonych.html' title=''/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-2409292715132882950</id><published>2010-10-29T20:35:00.000-07:00</published><updated>2010-10-31T11:23:16.368-07:00</updated><title type='text'>sławna aga</title><content type='html'>Będę sławna. Nieważne, czy za sprawą stoiska z marchewką, czy za sprawą ciucholandów, czy dzięki galerii z "klimatem", herbatą i antykami. Po prostu: będę sławna. Tak powiedziała Ala G. I podarowała mi czarne legginsy.&lt;br /&gt;Skoro ja ciągle narzekam na swoje grube łydki, to będę (lub już jestem) tak przez wszystkich odbierana.  A kiedy będę już sławna (a będę), to wszyscy się o nich dowiedzą. Aha, to TA Aga z TYMI grubymi łydkami. To TA, od TYCH baleronów.&lt;br /&gt;Mam to zmienić. Nie gadać już tyle. I chodzić w sukienkach, i chodzić w spódnicach, i chodzić w legginsach.&lt;br /&gt;Ali wysłuchałam. Legginsy odebrałam. I z jednym się zgadzam (bo ja z natury ugodowa jestem:)) - będę sławna!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-2409292715132882950?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/2409292715132882950/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/10/sawna-aga.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/2409292715132882950'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/2409292715132882950'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/10/sawna-aga.html' title='sławna aga'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-8716154279074104616</id><published>2010-10-25T20:15:00.000-07:00</published><updated>2010-10-31T11:23:38.210-07:00</updated><title type='text'>7 lat razem</title><content type='html'>Nie mogę dzisiaj nic nie napisać, bo dzień dzisiejszy jest dla mnie szczególny. Mija właśnie siódma rocznica mojego ślubu z Przemkiem :) Moja szwagierka zawsze powtarza na imprezach rodzinnych, że uwielbia nas razem jako małżeństwo. To naprawdę wielki komplement. Myślę, że faktycznie jesteśmy zgrani. Dwa otwarte, żywiołowe, towarzyskie, uparte, wymagające, z poczuciem humoru, zbierające rupiecie i z prawem jazdy kat. B, kochające się nawzajem Wodniki :)&lt;br /&gt;Ja, kiedy się złoszczę na Przemka, mówię mu (oczywiście chcąc mu dogryźć na całego): "Jaki Ty jesteś brzydki!". On, wyluzowany, roześmiany, odpowiada mi na to: " Znalazła się... Miss Chełmka...". Tym sposobem cała złość mi przechodzi. Jak mogłam za niego nie wyjść?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-8716154279074104616?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/8716154279074104616/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/10/7-lat-razem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/8716154279074104616'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/8716154279074104616'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/10/7-lat-razem.html' title='7 lat razem'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-6239985715958053331</id><published>2010-10-19T23:55:00.000-07:00</published><updated>2010-10-25T11:02:14.423-07:00</updated><title type='text'>Pigułka</title><content type='html'>Ostatnio napisałam, że mogłabym sprzedawać ciuchy, wcześniej pieprzyłam coś o marchewkach, a na początku była jakaś galeryjka. A jeszcze ponadto, to przecież coś zawodowo robię. Istny jarmark. Można się pogubić.&lt;br /&gt;Postanowiłam więc uporządkować te wszystkie profesje i podać wiadomości o nich w tzw. pigułce. Choć nie wiem, czy w moim wydaniu jest to w ogóle możliwe, bo przecież moje opowieści są, według większości moich znajomych (szczególnie płci męskiej), jak telenowele wenezuelskie.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Odcinek 675:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- Eduardo!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- Margarita!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- Och, Eduardo!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- Nic nie mów Margarito!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- Ależ Eduardo?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- Pozwól mi moja najdroższa...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- Ale...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- Proszę...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- Eduardo! Przecież nie może nas zobaczyć Juan Carlos Lopez de Rodriquez&lt;/span&gt;&lt;strong style="font-style: italic;"&gt;&lt;/strong&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- Nie bój się najdroższa, pilnuje nas Julio Miquel Hernadez Mendoza!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;I tak dalej, itd.  &lt;/span&gt;A do pocałunku, który jest sednem wszystkiego, dochodzi w odcinku 679 :)&lt;br /&gt;&lt;strong style="font-style: italic;"&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Ale spróbuję. Przechodzę do rzeczy. Oto pigułka :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. W szkole podstawowej jako mała, pulchna dziewczynka marzyłam, żeby zostać panią nauczycielką lub panią &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;profesor matematyki&lt;/span&gt;. Ten przedmiot zawsze był moją mocną stroną. Wyobrażałam więc sobie, że będę nauczać mnożenia, dzielenia, prawdopodobieństwa, pochodnych i wielu innych matematycznych działań i funkcji.&lt;br /&gt;Marzenie to jednak z czasem umarło. Na pewno umarło, bo już nigdy więcej nie chciałam być żadną nauczycielką, niczego tłumaczyć i nikogo kształcić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Kończąc edukację w szkole podstawowej, miałam już inny, bardzo klarowny obraz swojej zawodowej przyszłości. Otóż widziałam siebie jako... &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;sprzedawczynię w sklepie mięsnym&lt;/span&gt; :) Moja postura, krótkie paznokcie i umysł matematyczny (wiecie: 4 kiełbasy, 2 salcesony, 30 dag krakowskiej, 2 porcje rosołowe, kilo żołądków...) idealnie mi pasowały. Biały fartuch umazany na czerwono, długopis za uchem i tasak w ręku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Aby nie zmarnować szansy bycia znaną w całym mieście rzeźniczką z mięsnego (kto wie, może z czasem firmowego) sklepu "AGA", wybrałam się do liceum ekonomicznego.&lt;br /&gt;Tu jednak moja wizja znowu została zmącona. Zaczęły wyłazić jakieś ukryte ambicje, pojawił się bardziej dojrzały punkt widzenia, myślenia, miałam nowe pragnienia, nowe marzenia. Pomału wyłaniał się obraz świetlanej kariery: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wysokie stanowisko w wielkiej korporacji&lt;/span&gt; (sekretarka, księgowa, kadrowa, manager, zastępca, dyrektor, pani prezes...).&lt;br /&gt;Bardzo lubiłam te wszystkie ekonomie, ekonomiki, finanse, rachunkowość...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale nie wiedzieć dlaczego, ciągnęło mnie również w stronę literatury, poezji, rymów, fraszek... Niby ścisły umysł, a jednak takie zainteresowania... Niezobowiązująco i bez przymusu, zrobiłyśmy z kilkoma dziewczynami jakieś przedstawienia, skecze i spektakle. Po jednym z nich podszedł do mnie pan dyrektor szkoły i stwierdził, że ja się chyba pomyliłam z tą ekonomią. Minęłam z powołaniem... No masz babo placek!&lt;br /&gt;Myślisz, że wszystko jest poukładane w twojej główce, że wszystko zaplanowane, a tu pyk! i cały plan zburzony. To był właśnie czas, kiedy przesiadywałyśmy w galeryjce oświęcimskiej. To był TEN czas, kiedy snułyśmy z Kachą plany o &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;naszej galerii,&lt;/span&gt; pełnej staroci, antyków... To był czas, kiedy widziałam siebie na &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;deskach teatru&lt;/span&gt;... (najczęściej jako złą wiedźmę, macochę, czarownicę, baba jagę)...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. Oczywiście nie mogłam nic zrobić, wycofać się. Byłam już na końcu trzeciej klasy. Za rok matura i wybór. Poważny wybór: co dalej?&lt;br /&gt;Maturę z polskiego i z wciąż kochanej przeze mnie matematyki zdałam pięknie na dwie piątki. Po maturze miałam więc dylemat. Rozum pchał mnie na studia ekonomiczne, a serce w stronę aktorstwa i teatru.&lt;br /&gt;Kierując się trzeźwym patrzeniem na ówczesny świat, wybrałam &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ekonomię&lt;/span&gt;. W dodatku przytrafiło mi się coś, co w 100 procentach potwierdziło słuszność mojej decyzji. Otóż idąc  z Akademii Ekonomicznej w Katowicach (byłyśmy tam po papiery), wpadła mi w ręce ulotka. Ktoś na chodniku po prostu mi ją wcisnął do ręki. Myślałam, że to reklama jakiejś restauracji chińskiej, czy nowego sklepu, ale nie. To była reklama eksternistycznej szkoły aktorskiej! Oczywiście jednym tchem przeczytałam wszystko i... już nigdy więcej na poważnie nie traktowałam swoich wymysłów o aktorstwie. Dlaczego? Otóż na egzamin należało przygotować recytację prozy takiej i takiej, poezji siakiej i owakiej, zaśpiewać coś tam i ... zatańczyć w OBCISŁYM STROJU BALETOWYM ORAZ BALETKACH! Oczywiście dla mnie porażka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. Skończyłam administrację publiczną, potem ekonomię. Będąc na studiach, zaczęłam pracować i pracy nigdy nie zmieniłam.&lt;br /&gt;Mając już swoje pieniądze, mogłam sobie pozwolić na kupno jakiegoś ciucha. I to kupowanie wlazło mi w krew. I wyleźć nie chce (obieg zamknięty:)) Ciuchów mam niezliczoną ilość i chyba jestem kopnięta. Na pewno jestem (oczywiście tylko pod tym względem). Stąd pomysł, że mogłabym &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;sprzedawać ubrania&lt;/span&gt;, bo na to wydaję najwięcej pieniędzy. "Kupciuszek" :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6. A marchewki? Na nie przyjdzie odpowiednia pora. Teraz jest za zimno :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-6239985715958053331?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/6239985715958053331/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/10/piguka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/6239985715958053331'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/6239985715958053331'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/10/piguka.html' title='Pigułka'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-3513320625821926783</id><published>2010-10-17T19:52:00.000-07:00</published><updated>2010-10-17T10:55:23.484-07:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Przeczytałam dzisiaj w gazecie "Twój Styl" takie zdanie: "Amerykanie mówią, że każdy powinien wykonywać zawód związany z tym, na co wydaje najwięcej pieniędzy". Hm... Myślę, że w bardzo wielu przypadkach to święta prawda. Ale jeżeli tak, to ja powinnam sprzedawać w jakimś butiku, sklepiku, second handzie, być dziennikarką modową, projektantem albo mieć własny sklep z ciuchami (nowymi, ekskluzywnymi lub na wagę, czy vintage). Chyba to ostatnie zajęcie byłoby dla mnie najodpowiedniejsze. Ale wtedy, według mojego męża, na pewno bylibyśmy bez grosza, za to z pękającymi w szwach, szafami.&lt;br /&gt;Świat ciucholandów, szperaczy, secondhandów i lumpeksów jest mi bardzo bliski. Niespecjalnie się z tym ukrywam, bo to według mnie żaden wstyd. Wiele kobiet uwielbia buszować po takich sklepach, aby znaleźć oryginalne i jedyne w swoim rodzaju ubrania i dodatki. Pamiętam jak w liceum większość moich koleżanek chodziła w firmowych dżinsowych koszulach czy bluzach "tutifrutti". Ja natomiast kombinowałam na różne sposoby, odwiedzając odległe nawet szperacze (wyprawa czerwonym autobusem w sobotę...), żeby wyłowić jakąś perełkę i za nieduże pieniądze być właścicielką "nowej" bluzki. Dżinsową koszulę też w końcu miałam. Dostałam ją na 18-ste urodziny - złożyło się na nią 6 koleżanek! Tania nie była :)&lt;br /&gt;Po latach, na spotkaniu klasowym, usłyszałam od dziewczyn, że one mi zazdrościły tego indywidualnego stylu i nawet tych rozciągniętych swetrów, czy skórzanych marynarek, ale jakże niepowtarzalnych i jedynych.&lt;br /&gt;Teraz też mam swoje ulubione rzeczy (ciągle wyglądam tak samo, więc można stwierdzić, że to MÓJ styl) i niezmiennie od dłuższego czasu nakładam na siebie tylko czarne, szare, granatowe i fioletowe rzeczy (zresztą o tym pisałam już na początku, miał to być blog modowy, ale z tej racji, że byłby na pewno nudzący, stał się blogiem hm... życiowym?). Będąc więc ostatnio w naszej oświęcimskiej galerii na Niwie (wyskoczymy tak czasem z Inezką, połazić, pooglądać), postanowiłam przymierzyć szare, dzianinowe legginsy (które zresztą widziałam w czarnej wersji na nogach Alicji) i znowu potwierdziłam swoją tezę: mam łydki jak okrągłe balerony. Biedna pani sprzedawczyni, widząc mnie w tych obciślokach, nie wiedziała jak ten widok skomentować (poprosiłam ją bowiem o radę, no bo kogo?). Zmieszała się trochę, coś tam wybełkotała, że nie jest najgorzej i uciekła za ladę. Bo niestety, szału ni ma...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-3513320625821926783?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/3513320625821926783/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/10/przeczytaam-dzisiaj-w-gazecie-twoj-styl.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/3513320625821926783'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/3513320625821926783'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/10/przeczytaam-dzisiaj-w-gazecie-twoj-styl.html' title=''/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-1978862957773649172</id><published>2010-10-15T23:54:00.000-07:00</published><updated>2010-10-17T08:45:59.306-07:00</updated><title type='text'>fura, komóra i zimny łokieć</title><content type='html'>Zadzwoniła dzisiaj do mnie moja mama (to żadna nowość, bo mama dzwoni do mnie codziennie:)) i po wszystkich standardowych pytaniach: jak mała? co w przedszkolu? a co u Przemka? jadłaś obiad? itd., itp. powiedziała mi, co dudnili w wiadomościach ("bo Ty Agusiu pewnie nie oglądasz wiadomości..."). Otóż podobno jakaś pani rozmawiała przez telefon komórkowy, który miała podłączony do ładowarki. Było jakieś spięcie i została porażona prądem, przeleżała nieprzytomna ponad 4 dni... Powiem szczerze, że trochę mnie ta wiadomość zmroziła, wziąwszy pod uwagę, że ja ładuję telefon codziennie i codziennie gadam przez niego "na kablu" I to naprawdę sporo... Wiadomo, że nie wszędzie są spięcia, ale muszę być ostrożna... I Wy też bądźcie!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-1978862957773649172?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/1978862957773649172/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/10/fura-komora-i-zimny-okiec.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/1978862957773649172'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/1978862957773649172'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/10/fura-komora-i-zimny-okiec.html' title='fura, komóra i zimny łokieć'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-1838056109686770282</id><published>2010-10-14T23:18:00.000-07:00</published><updated>2010-10-17T08:45:38.673-07:00</updated><title type='text'>szaroczarny esej o niczym</title><content type='html'>Moja najukochańsza przyjaciółka Ania zarzuciła mi dzisiaj, że JA - za rzadko zaglądam na swojego bloga, a ONA - zagląda na niego codziennie! Z kolei moja ulubiona twórczyni makijażu stwierdziła kiedyś, że jest nienasycona moim pisaniem, a ostatnio dodała, że muszę coś z tym zrobić! Mój ulubiony kolega (podobno najprzystojniejszy w całym powiecie oświęcimskim:)) stwierdził, że nawet go ten blog wciąga (szczególnie, gdy piszę np. o cyckach).&lt;br /&gt;Myślę więc sobie, że gdybym ich wszystkich posłuchała i pisała tu codziennie, to albo powstałby "szaroczarny esej o niczym", albo wszyscy czytający mieliby mnie dość w realu. Hm...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-1838056109686770282?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/1838056109686770282/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/10/czarnoszary-esej-o-niczym.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/1838056109686770282'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/1838056109686770282'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/10/czarnoszary-esej-o-niczym.html' title='szaroczarny esej o niczym'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-7644957102785455826</id><published>2010-10-13T23:15:00.000-07:00</published><updated>2010-10-17T08:44:52.665-07:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Kiedyś wymyśliłam sobie w głowie, że jedną ścianę w kuchni chcę mieć wyłożoną białą cegłą. Mój mąż (który twierdzi, że co sobie ubzduram, to mam; ale to oczywiście nieprawda) wyłożył mi TĄ ścianę TĄ białą cegłą :) Teraz on (który jak sobie coś upieprzy w głowie, to ma to zrobione; i to jest prawda) ubzdurał sobie, że wyłoży jeszcze jedną ścianę, ponieważ zostało tej cegły ze dwa pudełka. W poniedziałek wyłożył może 1/3 ściany i ... cegły brakło. Niestety cegła "wanilia retro" jest na zamówienie. Więc czekamy. I mieszkamy w nieporządku.&lt;br /&gt;Mam zdjęte żaluzje z okna (sąsiedzi mogą zobaczyć, co jem na śniadanie i ile łyżeczek Przemek słodzi herbatę) i wszędzie pył i kurz, który ścieram, i bajzel, którego nienawidzę.&lt;br /&gt;Jestem osobą, która nie cierpi bałaganu i bardzo nie lubi niedokończonych spraw. Tyczy się to również relacji międzyludzkich - nigdy nie lubiłam niedomówień, czy niewyjaśnionych sytuacji. Czasem bywam upierdliwa, drążąc jakiś temat lub wałkując w kółko to samo.&lt;br /&gt;Nie robię więc teraz generalnego sprzątania, bo jak dojdą te pudełka z tą waniliową cegłą, to dopiero będzie burdel i kurzem pokryje się wszystko w domu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-7644957102785455826?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/7644957102785455826/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/10/kiedys-wymysliam-sobie-w-gowie-ze-jedna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/7644957102785455826'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/7644957102785455826'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/10/kiedys-wymysliam-sobie-w-gowie-ze-jedna.html' title=''/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-2530319890285150662</id><published>2010-10-10T22:55:00.000-07:00</published><updated>2010-10-17T08:44:24.903-07:00</updated><title type='text'>10.10.2010</title><content type='html'>Dzisiaj w Stanach ślub wzięło ponad 300 tyś. par. Mam nadzieję, że nie pobrali się tylko z powodu wyjątkowej daty... Zresztą, co mi do tego. My z Przemkiem niedługo będziemy obchodzić  7 rocznicę ślubu (podobno jak się przeżyje razem 7 lat, to już żaden kryzys nie grozi:))&lt;br /&gt;Pogoda dzisiaj wyśmienita. Byliśmy z moimi rodzicami w Limanowej i okolicach. Miejsce wspaniałe, czyste powietrze, spokój, cisza... Jak byłam mała, co roku spędzałam tam wakacje. Potem w wypracowaniu na języku polskim dzieci opisywały wakacje zagranicą, spędzone na obozach, nad morzem, a ja w kółko to samo (oczywiście ubarwiałam opisy, bo wtedy nie chciałam się przyznać, że np. deptałam siano w stodole...). Człowiek docenia pewne rzeczy dopiero po czasie. Albo kiedy ich zabraknie, albo kiedy zmądrzeje. Teraz wiele bym oddała, żeby spędzić takie beztroskie wakacje: wylegiwać się na kocu pod drzewem, zajadając ostrężyny z cukrem, czy siedzieć na studni, słuchając świerszczy... Ach, to były czasy... Mleko prosto od krowy, maliny prosto z krzaka, jagody z lasu, woda ze studni... Piękne wspomnienia. Dobrze, że są :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-2530319890285150662?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/2530319890285150662/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/10/10102010.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/2530319890285150662'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/2530319890285150662'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/10/10102010.html' title='10.10.2010'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-6932002570920473667</id><published>2010-10-05T20:25:00.000-07:00</published><updated>2010-10-07T09:55:55.949-07:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>I już październik. Mam wrażenie, że czas biegnie szybciej niż kiedyś. Może to tak się dzieje po trzydziestce? :) A może to bierze się stąd, że wiecznie coś trzeba zrobić, załatwić, zadzwonić, ułożyć, przełożyć, że brakuje czasu na dłuższy oddech, na książkę, na ciepłe kakao... Na wino, na kino, rozmowę...&lt;br /&gt;Ale przed nami zima (fe! najmniej lubiana przeze mnie pora roku) i długie wieczory w domowych pieleszach. Jest szansa, że czas trochę zwolni i wypiję kakao przy dobrej pozycji...książkowej :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo tak na marginesie - to, że nie należę do fanatyków sportów zimowych (letnich zresztą też) i że  śmigać na nartach, czy gibać się na łyżwach nie będę - każdy, kto zdążył mnie trochę poznać, już wie. A to jak na wf-ie w podstawówce wlazłam pod ławkę (bo nam się Pani kazała czołgać i przełazić pod ławkami) i utknęłam w niej na dobre (zahaczając cyckami, brzuchem lub pupą... wszystko było sporych rozmiarów...), to też już pewnie każdy słyszał. No właśnie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-6932002570920473667?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/6932002570920473667/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/10/i-juz-pazdziernik.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/6932002570920473667'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/6932002570920473667'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/10/i-juz-pazdziernik.html' title=''/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-3022762961039877154</id><published>2010-09-28T21:15:00.000-07:00</published><updated>2010-10-07T09:55:32.053-07:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Nie jestem gwiazdą rocka (popu, dance, czy hip-hopu), nie jestem zapaloną podróżniczką (np. wyprawa dookoła świata, rejsy morskie po najciekawszych zakątkach Morza Śródziemnego, wyprawa rowerowa do Chin, wspinaczka na Kilimandżaro), nie jestem aktorką, modelką, reżyserem, nie jestem sportowcem, naukowcem, politykiem, nie jestem śpiewaczką operową, nadzwyczajną miłośniczką zwierząt, ani też politykiem, dziennikarką czy znaną autorką (choćby bloga).&lt;br /&gt;Życie nie dostarcza mi więc tylu nadzwyczajnych atrakcji, o których mogłabym codziennie pisać. To, że w sobotę miałam ogórkową, a w niedzielę rosół, to chyba za mało :) Dlatego zaglądam tu niezbyt często. Ale o wszystkich ważnych wydarzeniach oczywiście piszę :) Muszę więc tylko nadmienić (choć ta sprawa w zasadzie zdominowała moje ostatnie dni, a nawet miesiące), że mój biznes plan ostatecznie nie zakwalifikował się i że żadnych funduszy unijnych nie dostanę. Piszę o tym tu lekko, choć na duszy mi bardzo ciężko. Ale nie chcę po raz kolejny używać niereformowalnych słów i tracić nerwów. Za dużo się już nableblałam na ten temat. W życiu są ważniejsze rzeczy! A o tym już przecież pisałam :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-3022762961039877154?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/3022762961039877154/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/09/nie-jestem-gwiazda-rocka-popu-dance-czy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/3022762961039877154'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/3022762961039877154'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/09/nie-jestem-gwiazda-rocka-popu-dance-czy.html' title=''/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-237152222336466875</id><published>2010-09-18T22:14:00.000-07:00</published><updated>2010-10-05T13:45:08.237-07:00</updated><title type='text'>ale przerwa...</title><content type='html'>Mój kolega ma rację - zaniedbuję mojego bloga... Ostatnio pisałam o weselu, a tu już dwa tygodnie minęły... Ale tak naprawdę, to przez te dwa tygodnie nic mnie specjalnego nie spotkało. W moje życie wdarła się już lekka melancholia jesienna. Jest jakoś monotonnie, monotematycznie... W sumie głowę mam zapełnioną różnymi myślami, przemyśleniami, wnioskami, pomysłami, ale wydobycie ich na zewnątrz i mówienie o nich głośno, będzie jeszcze zbyt chaotyczne... I jeszcze ciągle te "marchewki" nie dają mi spokoju... Na razie wszystko jest takie szaro-czarne...&lt;br /&gt;Wiem, wiem - głowa do góry, pozytywne myślenie, trzeba wszystko przyjąć na klatę!&lt;br /&gt;Aha, portrety, które opisałam, sprawdziły się w 100%. No może nie dodałam (bo nie przewidziałam), że moje łydki ostatecznie zostały zapakowane w czarne rajtki, co by wyszczupliły je nieco... (nie, tak naprawdę, to było już chłodno i nawet kropił deszcz). No i jeszcze muszę wspomnieć, że moja twarz została pokryta profesjonalnym makijażem wykonanym przez styliskę-perfekcjonistkę: Alę G. Dzięki temu każdy patrzył mi w oczy, a nie na nogi w kształcie baleronów wielkanocnych.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-237152222336466875?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/237152222336466875/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/09/ale-przerwa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/237152222336466875'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/237152222336466875'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/09/ale-przerwa.html' title='ale przerwa...'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-7449537622955026554</id><published>2010-09-03T23:08:00.000-07:00</published><updated>2010-09-03T14:08:00.214-07:00</updated><title type='text'>jutro wesele (WESELEJ)</title><content type='html'>Czy suma sukcesów danego człowieka jest zawsze równa sumie jego porażek? Czy ilość sukcesów pomnożona przez ich siłę (potęgę, wielkość, zakres) jest równa iloczynowi ilości i wielkości porażek?&lt;br /&gt;Np. osiągnęłam ogroooomny sukces, to czas na ogroooomną porażkę (ewentualnie kilka mniejszych porażek)?&lt;br /&gt;Dostałam parę porządnych kopniaków w tyłek, to teraz czas na pasmo sukcesów?&lt;br /&gt;Podobno.&lt;br /&gt;Wierzę więc mocno, że po złym przychodzi dobre.&lt;br /&gt;Muszę mieć siłę, żeby porażkę przekuć w złoto :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tymczasem jutro idę na wesele do brata Przemka - Pawła, który po x-czasie wreszcie się żeni.&lt;br /&gt;Portret Pani Młodej: urocza, roześmiana blondynka w pięknej białej sukni, z długim welonem, zapatrzona swymi niebieskimi oczyma w mężczyznę swojego życia powie drżącym głosem "Tak".&lt;br /&gt;Portret drugiej (przyszłej) bratowej: długowłosa szatynko-blondynka, z nogami modelki, talią osy, bułgarską opalenizną (wczoraj wróciła z Bułgarii...) i w modnej kreacji, podkreślającej wszystkie walory urody przy boku mego szwagra również z bułgarską opalenizną.&lt;br /&gt;Portret mój: dojrzała 30-stka z mopem na głowie, krótkimi jak zwykle paznokciami (bo się właśnie w tym kuźwa tygodniu złamały cztery!!!), niemodnej sukience bombce, z równie bombkowatymi łydkami, o cerze w kolorze waty cukrowej (która na swych szpilkach ledwo dożyje szampana na sali),  przy boku mężczyzny swego życia, któremu na pewno wykrzyczy: "Przemek, nie pij więcej, bo idę do domu!".&lt;br /&gt;:):):)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-7449537622955026554?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/7449537622955026554/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/09/jutro-wesele-weselej.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/7449537622955026554'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/7449537622955026554'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/09/jutro-wesele-weselej.html' title='jutro wesele (WESELEJ)'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-6224087181655629876</id><published>2010-08-24T22:57:00.000-07:00</published><updated>2010-08-24T13:58:45.106-07:00</updated><title type='text'>"Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie, jako smakujesz, aż się zepsujesz" J. Kochanowski</title><content type='html'>Oczywiście najważniejszy jest sam fakt, że jesteśmy, że istniejemy. To nie podlega dyskusji. To zostawiam bez oceny.&lt;br /&gt;Co więc jest najważniejsze w życiu?&lt;br /&gt;Zdrowie.&lt;br /&gt;Zakładam, że mam tyle kasy, że właśnie poleciałam sobie na wyspy jakieś tam, np. BuenosPalmasBananos. Leżę zjarana na gorącej plaży na brzegu lazurowego oceanu i nagle dostaję ataku kolki nerkowej. I?? I gówno mi z tego oceanu, z tych drinków z parasolkami i z czekoladowej opalenizny! Jak mnie skręca z bólu, niczym porodowego, tyle, że nie ma takiego happy endu (jak przy porodzie).&lt;br /&gt;Albo: wybrałam się z 100000000000 zł na zakupy do ekskluzywnych butików. I właśnie przymierzam czerwone szpilki, kiedy dopada mnie dławiąco-duszący kaszel połączony z dreszczami i innymi dolegliwościami. I?? Mam w du... całe szpilki i szmaty z Dolczegabana!&lt;br /&gt;Albo: przede mną wieczór z przystojnym brunetem, kolacja i dziki s..s (oczywiście zakładając , że nie mam męża!). Jestem prawie gotowa do wyjścia i... dostaję makabrycznego bólu ucha i dwóch zębów. I?? I pal licho z brunetem i upojnym s....m!&lt;br /&gt;To i tak takie mało drastyczne przypadki. Bywa przecież zdecydowanie gorzej. Wiem to.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-6224087181655629876?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/6224087181655629876/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/08/szlachetne-zdrowie-nikt-sie-nie-dowie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/6224087181655629876'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/6224087181655629876'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/08/szlachetne-zdrowie-nikt-sie-nie-dowie.html' title='&quot;Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie, jako smakujesz, aż się zepsujesz&quot; J. Kochanowski'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-4792532895556081178</id><published>2010-08-11T12:23:00.000-07:00</published><updated>2010-08-11T12:41:08.095-07:00</updated><title type='text'>Agnieszka Ch.</title><content type='html'>Znowu zrobiłam sobie wakacje od bloga. Ale mój podły ostatnio humor nie sprzyjał pisaniu o sratach-tatch, o których przeważnie piszę. W zasadzie żadnych niusów nie ma. Chociaż...&lt;br /&gt;Moja Kasia z Deutschlandu urodziła córeczkę. A druga moja Kasia (z Chełmka) była u mnie w ostatnią sobotę. Wypiłyśmy wino, wspominając przy tym nasze wspólne imprezy, wybryki, ekscesy i inne głupkowate (z dzisiejszej perspektywy) pomysły.&lt;br /&gt;Niewygodnie mi się pisze, bo po raz pierwszy zapuściłam moje koślawe paznokcie. I w sumie nie są już takimi kwadraciokami, nabrały przyzwoitego kształtu i koloru (wymalowałam je na ciemne bordo). Jestem jeszcze umówiona na manicure (też pierwszy raz w życiu...). Ale to dopiero tuż przed weselem Pawła i Elwiry. I oczywiście idę do fryzjera. To konieczne.&lt;br /&gt;Bowiem ostatnio usłyszałam jak dwie dziewczyny mówiły, że wyglądam jak Chylińska :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-4792532895556081178?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/4792532895556081178/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/08/agnieszka-ch.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/4792532895556081178'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/4792532895556081178'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/08/agnieszka-ch.html' title='Agnieszka Ch.'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-418948489865223746</id><published>2010-07-25T12:25:00.000-07:00</published><updated>2010-09-18T08:44:04.822-07:00</updated><title type='text'>leniwa niedziela</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cały tydzień (zresztą nie tylko ostatni) słońce prażyło niemiłosiernie. A dzisiaj, kiedy mogłabym sobie pozwolić na błogie leniuchowanie na kocu i korzystać z promyków, by nadać swojej porcelanowej skórze chociażby różowego koloru, słońca BRAK. Mało tego, dzisiaj na pewno już się nie pokaże. Będę więc nadal córką młynarza z cerą w kolorze mąki poznańskiej.&lt;br /&gt;W zeszłą niedzielę było podobnie. Po całym tygodniu upałów przyszło ochłodzenie właśnie w niedzielę. Namówiłam więc mojego Przemka na wyjazd do kina. Inezka była w kinie pierwszy raz, a my - wstyd się przyznać - jako para również pierwszy raz!... Mając na uwadze wszystkie obecne okoliczności, podejrzewam, że był to nasz najdalszy (Bielsko), najdroższy (3 bilety,  pepsi i popcorn) i najdłuższy (pół dnia!) wyjazd w te wakacje (a może i w całym roku...).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-418948489865223746?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/418948489865223746/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/07/leniwa-niedziela.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/418948489865223746'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/418948489865223746'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/07/leniwa-niedziela.html' title='leniwa niedziela'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-4666266622866287774</id><published>2010-07-21T22:10:00.000-07:00</published><updated>2010-07-25T03:30:22.916-07:00</updated><title type='text'>lato</title><content type='html'>Uff, jak gorąco, puff, jak gorąco... Ale to w końcu LATO :) Lato, które przyniosło zmiany, mam nadzieję pozytywne. Zmiany, które zweryfikowały nasze plany i wymusiły podjęcie pewnych decyzji. Zmiany, które pozwoliły lub wręcz zmusiły do oceny nieocenianych dotąd osób i rzeczy. W zasadzie ja nigdy nie lubiłam zmian, ale nadszedł czas, że muszę je zaakceptować i się ich nie bać...&lt;br /&gt;Co do marchewek :) otóż marchewki zostały dokładnie opisane z każdej strony, rozebrane na części pierwsze, ubrane w atrakcyjne, niebanalne i wyszukane słowa, z zachowaniem wymaganej oprawy formalnej :) Teraz pozostało mi tylko czekać, czy szanowna komisja zaakceptuje moje wypociny i czy będę mogła te marchewki sprzedawać, mając od nich fundusze.&lt;br /&gt;Na wakacje się nie wybieramy (z wiadomych powodów), doceniam więc spokój i ciszę zaborzańskich okolic :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-4666266622866287774?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/4666266622866287774/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/07/lato.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/4666266622866287774'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/4666266622866287774'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/07/lato.html' title='lato'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-3035468577066940661</id><published>2010-07-02T22:29:00.000-07:00</published><updated>2010-07-21T12:51:44.028-07:00</updated><title type='text'>akcesories</title><content type='html'>Fioletowy sklep został wypełniony fiutkami, peniskami, pejczami, różowymi kajdankami, lizakami, wibratorami i innymi niezbędnymi akcesoriami, które uatrakcyjnią każdy wieczór panieński, czy też kawalerski :) Jeżeli "interes" się zamknie, to rodzina i znajomi zostaną obdarowani fikuśnymi zabawkami :)&lt;br /&gt;Dzisiaj posmarowałam swoje blado-śnieżne nogi balsamem brązującym. Biorąc pod uwagę rozmiar moich łydek - na długo mi nie starczy ;) Smaruję, bo usłyszałam ostatnio: "Aga, czemu ty masz bandaż na nodze?". Ja mówię: "Jaki bandaż??"... "O kur.. Aga! Ty masz takie białe nogi??"... No i jak się tu nie smarować, o opalaniu nie mówiąc. Ale niestety na to drugie jakoś nie mam czasu :(&lt;br /&gt;Jeżeli natomiast chodzi o prezent od S.S., to usłyszałam, że mam się za bardzo nie przyzwyczajać ;)&lt;br /&gt;No.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-3035468577066940661?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/3035468577066940661/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/07/akcesories.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/3035468577066940661'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/3035468577066940661'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/07/akcesories.html' title='akcesories'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-5062941370228161427</id><published>2010-06-29T22:45:00.000-07:00</published><updated>2010-07-03T05:31:26.136-07:00</updated><title type='text'>SANAKART :)</title><content type='html'>Sama się sobie dziwię, że dałam się na to namówić. Mój kolega z pracy S.S. przekonał mnie (pojechał mi równo:)) i już drugi tydzień nie piję kawy! Tzn. piję jedną, a nie dwie :) Każdy dzień rozpoczynam od fusiary, a po południu piłam zawsze pyszną kawę z ekspresu. Zrezygnowałam z tej drugiej, bo nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez porannej dawki kofeiny. Każdy, kto mnie zna, wie, że jestem kawie bardzo oddana. A tu proszę! Ale za dobre postępowanie zawsze jest nagroda :) I będzie :) od S.S.&lt;br /&gt;A tak w ogóle, to ostatnie dwa tygodnie zdominowane były przygotowaniami do otwarcia sklepu. Naszego :) To taka nagła decyzja, która jest wynikiem różnych okoliczności i mam nadzieję, że nie okaże się błędna. Nie ma ryzyka, nie ma zabawy :)&lt;br /&gt;Otóż: oprócz video-filmowania, mój Przemek będzie sprzedawał (w fioletowym sklepie) gadżety ślubne :) kotyliony, balony, zawieszki, etykiety, kieliszki, pamiątki i różne inne bardzo ważne w dniu ślubu "dupyszwance". Zapraszam serdecznie!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-5062941370228161427?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/5062941370228161427/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/06/sanakart.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/5062941370228161427'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/5062941370228161427'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/06/sanakart.html' title='SANAKART :)'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-704374092546210233</id><published>2010-06-21T22:17:00.000-07:00</published><updated>2010-06-29T10:37:49.163-07:00</updated><title type='text'>marchewek c.d.</title><content type='html'>Wreszcie zakończyłam szkolenia dotyczące efektywnego prowadzenia biznesu marchewkowego, czyli gdzie zgłosić te marchewki, jak je rozreklamować na ulotkach, jak liczyć te marchewki, co zrobić, żeby jeszcze sprzedawać pietruszkę itd., itp.&lt;br /&gt;Jednak nie skończyłam jeszcze szkoleń, na których mówią "jak napisać, co napisać i ile napisać, żeby dobrze opisać cały ten  marchewkowy biznes", nie wspominając, że ja cały czas piszę o tych marchewkach, a oni mnie sprawdzają...&lt;br /&gt;Poza marchewkami zauważyłam, że od dzisiaj kalendarzowe lato :) niestety jakieś ono mało przyjemne, no ale to dopiero początki, więc daję mu szansę :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-704374092546210233?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/704374092546210233/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/06/wreszcie-zakonczyam-szkolenia-dotyczace.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/704374092546210233'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/704374092546210233'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/06/wreszcie-zakonczyam-szkolenia-dotyczace.html' title='marchewek c.d.'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-6598759678776666797</id><published>2010-06-14T13:27:00.000-07:00</published><updated>2010-06-21T14:11:28.016-07:00</updated><title type='text'>marchewkowy biznes</title><content type='html'>Mam teraz taki czas, że naprawdę trudno znaleźć mi choć kilka wolnych chwil na pisanie. Weekendy zajęte, wieczory zajęte... Od jakiegoś bowiem czasu chodzę na szkolenia i dodatkowo piszę biznes plan, który pochłania masę czasu. Trzeba się rozpisywać, przedstawiać, analizować, porównywać, wyszczególniać itp. Powiedzmy na przykład, że mój pomysł, który opisuję w biznes planie, to "sprzedaż marchewki". I teraz muszę się mocno starć, żeby udowodnić, że ta marchewka mi pójdzie (tzn. że ją sprzedam), bo jest inna od reszty.&lt;br /&gt;Dlaczego marchewka? Bo wszyscy mają pietruszkę. A ci, co mają marchewkę, to nie taką jak moja, oj nie!&lt;br /&gt;Co ma takiego ta moja marchewka, czego nie mają inne marchewki? Moja jest do zupy i można ją jeszcze chrupać surową, a inna jest tylko do zupy.&lt;br /&gt;Gdzie ją będę sprzedawać? Na straganie.&lt;br /&gt;Ale tam inni też sprzedają marchewkę. No tak! ale oni mają tylko do zupy! A moją można też  chrupać!&lt;br /&gt;Ale ona jest tania! Moja marchewka też jest tania, bo sama ją hoduję!&lt;br /&gt;Wszyscy klienci wybiorą więc MOJĄ MARCHEWKĘ! :)&lt;br /&gt;No i takie masło maślane, którego pisanie zajmuje mi mnóstwo czasu. Wierzę jednak głęboko, że ostatecznie cały ten biznes plan przyniesie oczekiwane przeze mnie efekty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na dworze klimaty pustynne. Ja jednak jestem blada, bo cholerka nie mam się kiedy wyłożyć plackiem, aby nieco przyrumienić swoje biało-mleczne ciało. Mam nadzieję, że jeszcze zdążę w tym roku ;)&lt;br /&gt;Aha! stolik od Maćka wreszcie stoi w moim pokoju :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-6598759678776666797?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/6598759678776666797/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/06/marchewkowy-biznes.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/6598759678776666797'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/6598759678776666797'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/06/marchewkowy-biznes.html' title='marchewkowy biznes'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-7589780862273289354</id><published>2010-06-03T22:22:00.000-07:00</published><updated>2010-06-12T07:48:46.043-07:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Czas płynie nieubłaganie... To raz. A dwa: niestety w życiu nie zawsze wszystko układa się tak, jak byśmy sobie tego życzyli. Ale zgodnie z tym, co napisałam ostatnio, mocno wierzę, że tak właśnie miało być i że za jakiś czas wszystko się poukłada (puzzle:)) i jasne stanie się to, co teraz niekoniecznie jest dla mnie zrozumiałe.&lt;br /&gt;Trochę to wszystko zagmatwane, ale przecież nikt nie mówił, że będzie prosto.&lt;br /&gt;Dzisiaj Święto i dzień wolny.  Ale Ineza jakaś kaszląca, więc dzień upłynął w spokojnej domowej atmosferze :) Za to w ostatnią niedzielę z okazji Dnia Dziecka wybraliśmy się do zoo. Nie zdążyliśmy jednak obejrzeć wszystkich uroczych zwierząt, bo przegoniła nas burza i deszcz. Ale widziałam na żywo słonia, żyrafę i małpy ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-7589780862273289354?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/7589780862273289354/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/06/czas-plynie-nieublaganie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/7589780862273289354'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/7589780862273289354'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/06/czas-plynie-nieublaganie.html' title=''/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-3520034904821710711</id><published>2010-05-26T22:20:00.000-07:00</published><updated>2010-06-12T07:55:00.284-07:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>W życiu wszystko odbywa się według jakiegoś określonego planu, wszystko dzieje się według konkretnego scenariusza.&lt;br /&gt;Ja osobiście wierzę w to, że sytuacje, które zaistniały w moim życiu, zostały dla mnie specjalnie zaplanowane i że nie był to przypadek. Wierzę, że TAK WŁAŚNIE MIAŁO BYĆ. Ludzie, których w życiu spotkałam, też zostali postawieni na mojej drodze w jakimś określonym celu. Nie zawsze jest to z góry oczywiste, nie zawsze jesteśmy tego świadomi. Ale potem układa się cały obraz :) jak w puzzlach :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W czwartek u mojej Inezy był jej najlepszy kolega z przedszkola (nie-chłopak, tylko kolega, zresztą kto to widział w tym wieku chłopaków? do 25 roku życia żadnych chłopaków! haha, to plany mojego Przemka ;)), był oczywiście ze swoją mamą, więc przy kawie miała miejsce swobodna dyskusja na szereg różnych tematów;&lt;br /&gt;w sobotę była u mnie sąsiadka, więc sympatycznie przy winie paplałyśmy do późnej nocy;&lt;br /&gt;a w niedzielę przegadałam na skype z moją koleżanką, która wyemigrowała do Deutschlandu... skończyłyśmy tuż przed północą :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A dzisiaj Święto wszystkich Mam :)&lt;br /&gt;dobrej nocy!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-3520034904821710711?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/3520034904821710711/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/05/w-zyciu-wszystko-odbywa-sie-wedlug.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/3520034904821710711'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/3520034904821710711'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/05/w-zyciu-wszystko-odbywa-sie-wedlug.html' title=''/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-7172063691637932196</id><published>2010-05-21T21:56:00.000-07:00</published><updated>2010-05-26T13:33:09.417-07:00</updated><title type='text'>powódź</title><content type='html'>Pogoda bywa bezwzględna. Cały tydzień deszcz i ulewa...&lt;br /&gt;zalane domy, drogi...&lt;br /&gt;wały przeciwpowodziowe, które nie wytrzymały naporu wody...&lt;br /&gt;ewakuacja ludzi...&lt;br /&gt;jednym słowem tragedia, dramat tysięcy ludzi...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy tym moje sprawy wydają się błahe, mało istotne. Czuję się teraz wielką szczęściarą.&lt;br /&gt;Owszem, za naszym domem też zrobił się ogromny staw, była nawet wczoraj straż i przez kilka godzin wypompowywała wodę, ale to pikuś. Naprawdę.&lt;br /&gt;Na szczęście dzisiaj nie padało non stop i wyszło nawet słońce. Teraz też nie pada :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-7172063691637932196?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/7172063691637932196/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/05/powodz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/7172063691637932196'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/7172063691637932196'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/05/powodz.html' title='powódź'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-640163054664519489</id><published>2010-05-15T22:50:00.000-07:00</published><updated>2010-05-15T13:50:00.003-07:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Teraz pewnie tańczyłabym "kaczuszki" albo "Białego Misia" lub też - co jest bardzo prawdopodobne - piłabym za zdrowie Pary Młodej, szturchając przy tym mojego Przemka, że sam ma pić mniej, a najlepiej to już wcale :)&lt;br /&gt;Ale życie pisze czasem inne scenariusze. Zamiast tanecznych piruetów, polek-kowbojek, pysznych lodów, zimnej luksusowej oraz kaczki, łososia i faszerowanego dzika - mam wspaniałe gołąbki wykonane przez mojego męża (abym absolutnie nie straciła na wadze) i sok bananowy :) Takie oto sobotnie rarytasy :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-640163054664519489?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/640163054664519489/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/05/teraz-pewnie-tanczyabym-kaczuszki-albo.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/640163054664519489'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/640163054664519489'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/05/teraz-pewnie-tanczyabym-kaczuszki-albo.html' title=''/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-4648033233758766297</id><published>2010-05-14T23:16:00.000-07:00</published><updated>2010-05-14T14:17:13.410-07:00</updated><title type='text'>wróciłam</title><content type='html'>Czas leci bardzo szybko. Jestem już po zabiegu :) A pamiętam, jak był to dla mnie odległy temat...&lt;br /&gt;Od środy piżama, szlafrok i papcie to mój strój codzienny :) Ale nie leżę cały dzień plackiem, wręcz przeciwnie: staram się być aktywna, np. oglądam tv albo szperam po internecie :) To żart oczywiście! Krzątam się i coś tam robię.&lt;br /&gt;Schudłam troszku, ale to krótkotrwałe, bo od dzisiaj mogę jeść wszystko, więc przed chwilą (a jest po 23.00!) wchłonęłam dwie duże kanapki :)&lt;br /&gt;Dobrej nocy!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-4648033233758766297?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/4648033233758766297/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/05/czas-leci-bardzo-szybko.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/4648033233758766297'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/4648033233758766297'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/05/czas-leci-bardzo-szybko.html' title='wróciłam'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-8518878289939269087</id><published>2010-05-10T14:22:00.000-07:00</published><updated>2010-05-14T14:16:18.115-07:00</updated><title type='text'>mój tato</title><content type='html'>W sobotę byłam na imieninach u mojego taty Stanisława. Pojechałam do mego rodzinnego miasta Chełmek żółtym autobusem MZK. Wróciłam...białym czinkłeczento :) Oczywiście było wesoło.&lt;br /&gt;Pisząc o tacie, przypomniało mi się, co niedawno mi powiedział. Otóż był na pogrzebie jakiegoś znajomego i na tym pogrzebie, na zakończenie, przemawiała jego córka (tak w ramach podziękowań). Tyle, że nie mówiła zbyt sensownie i taktownie (podobno). Mój tata stwierdził więc stanowczo: "Aga! żebyś mi czasem na moim pogrzebie tak nie pierdo....". No. Cały Staś :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W niedzielę luz-blues, lenistwo i laba.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-8518878289939269087?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/8518878289939269087/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/05/w-sobote-bylam-na-imieninach-u-mojego.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/8518878289939269087'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/8518878289939269087'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/05/w-sobote-bylam-na-imieninach-u-mojego.html' title='mój tato'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-863344356029637578</id><published>2010-05-06T22:15:00.000-07:00</published><updated>2010-05-10T14:22:48.526-07:00</updated><title type='text'>zakupy</title><content type='html'>Dzisiaj byłam z Olą (córka mojej kuzynki) na zakupach stroju na wesele (na to wesele, na które ja nie idę...kurde...). Ola kupowała, a ja byłam stylisto-doradcą :) Haha!&lt;br /&gt;W pierwszym sklepie przy pierwszej sukience wymiękłam, słysząc tekst: "Aga zobacz na moje nogi! nadają się do gnoju!"... Te obsesje na punkcie kolan, grubych łydek i tłustych kostek to u nas chyba rodzinne. W drugiej sukience wyglądała jak swoja babcia, a potem wcale nie było już lepiej. Ostatecznie kupiła coś na drugi dzień wesela, a na pierwszy nic nie wybrałyśmy. Trzeba wyruszyć w dalsze rejony. Za to mój Przemek już był cały "chory", że tak długo nie ma jego żonci. Zamiast usiąść wygodnie na kanapie, odpoczywać, to tęsknił... Z tymi chłopami to można czasami zwariować :)&lt;br /&gt;Przy okazji muszę wyjaśnić jednej mojej fajowej koleżance, że ja też czasami kłócę się i sprzeczam z mężem. Ale nie mogę tego opisywać publicznie, bo przez ilość użytych wtedy przeze mnie brzydkich słów i przekleństw, mój blog zostałby zlikwidowany w trybie natychmiastowym, a tego chyba nikt nie chce, prawda?&lt;br /&gt;:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-863344356029637578?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/863344356029637578/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/05/dzisiaj-bylam-z-ola-corka-mojej-kuzynki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/863344356029637578'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/863344356029637578'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/05/dzisiaj-bylam-z-ola-corka-mojej-kuzynki.html' title='zakupy'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-4321735821189992040</id><published>2010-05-03T13:59:00.000-07:00</published><updated>2010-05-03T14:16:02.785-07:00</updated><title type='text'>i po weekendzie...</title><content type='html'>Tej kiełbasy to nam nie starczyło! Musieliśmy dokupić i jeszcze inni też przynosili :) Bo: grill w sobotę, grill w niedzielę i dzisiaj również...grill... Szaszłyki, kaszanki, kiełbaski białe, kiełbasy toruńskie, zwyczajne, kiełbasy grillowe, boczki... Za chwilę ja sama będę wyglądać jak boczek...&lt;br /&gt;Co do zaopatrzenia, którego dokonał mój Przemek... Hm... wsparcie było jeszcze w barku...&lt;br /&gt;No, ale koniec tego dobrego. Jutro normalny dzień. Bułki z lidla i jogurt :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-4321735821189992040?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/4321735821189992040/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/05/i-po-weekendzie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/4321735821189992040'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/4321735821189992040'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/05/i-po-weekendzie.html' title='i po weekendzie...'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-1365382503299564704</id><published>2010-04-30T23:31:00.000-07:00</published><updated>2010-05-03T13:59:05.130-07:00</updated><title type='text'>dłuuugi weekend</title><content type='html'>Uwaga! Z racji tego, iż przybywa mi fanów, a dokładnie fanów mojego bloga (no co! siedem osób to dużo!:)), apeluję: możecie prosić mnie o autografy :)&lt;br /&gt;za paręnaście lat sprzedacie i będziecie bogaci :):) Blog bowiem będzie już taki popularny a ja taka sławna :)&lt;br /&gt;haha!&lt;br /&gt;Nie, nie, teraz na poważnie. Piszę sobie bloga, bo uważam, że to fajna sprawa, bo np. za rok kuknę sobie do niego i będę mogla powspominać różne sytuacje, czy pośmiać się z samej siebie. Każdy kto mnie zna, wie, że w tym pisaniu widać właśnie mnie, moje emocje i moją osobowość.&lt;br /&gt;Czasem jednak brakuje mi dnia, żeby usiąść i coś opisać.&lt;br /&gt;Zimą obiecywałam sobie, że jak będzie cieplej, to będę więcej pisać, bo będę miała więcej czasu. Ale przecież czasu mam tyle samo (doba w dalszym ciągu ma 24 h). Muszę się tylko lepiej zorganizować i zmotywować. To jest podstawa :)&lt;br /&gt;Nie mogę zawieść fanów! Będą czuli niedosyt!&lt;br /&gt;Haha! Znowu żartuję :)&lt;br /&gt;Mam dobry humor. Zaczął się właśnie dluuugi weekend majowy. W ruch poszły kiełbasy (bez skojarzeń), grille i napoje wyskokowe. Ja sama zapchałam lodówkę kiełbasą różnej grubości, długości i o różnym smaku :) a Przemek zapchał pomieszczenie gospodarcze butelkami z piwem :)&lt;br /&gt;My zresztą wszystko mamy zapchane. W salonie doszły nam kolejne dwa fotele. Oryginały z lat 70-tych! Jeszcze tylko ten stolik od Maćka nie może się doczekać odnowy. On będzie w pokoju u góry (stolik, nie Maciek:))&lt;br /&gt;Aha, i jeszcze pufa (też lata 70-te) zagościła w sypialni.&lt;br /&gt;Nie wiem, czy coś jeszcze zmieszczę w tym domu. Dosłownie "fotelkowo.pl"...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ee tam! zmieszczę!&lt;br /&gt;Papa!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-1365382503299564704?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/1365382503299564704/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/04/uwaga-z-racji-tego-iz-przybywa-mi-fanow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/1365382503299564704'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/1365382503299564704'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/04/uwaga-z-racji-tego-iz-przybywa-mi-fanow.html' title='dłuuugi weekend'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-1414582984802432239</id><published>2010-04-22T10:18:00.000-07:00</published><updated>2010-05-01T04:07:14.302-07:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Ostatnie dni zdominowane były informacjami i wiadomościami, które dotyczyły tragedii w Smoleńsku. To oczywiste. To przecież historia, która działa się na naszych oczach. Historia niezwykle tragiczna i smutna. Ważne, by wyciągnąć z tego wnioski na przyszłość.&lt;br /&gt;Naturalnie tłumaczyłam całą tą sytuację mojej Inezce. Piszę akurat o niej, bo dla niej ma to inny wymiar i rangę. Dla niej ważne są inne sprawy. Kto ma dzieci wie, że niejednokrotnie trzeba odpowiadać na różne nurtujące je pytania. Odpowiadałam więc ostatnio między innymi na pytanie:&lt;br /&gt;"Jak śmieją się żyrafy? No, no pokaż mama!"&lt;br /&gt;"Co to są przeciwieństwa?"&lt;br /&gt;"Jak mówi się na Antarktydzie? A w Maroko?"&lt;br /&gt;"Dlaczego w Kościele rozkłada się czerwony dywan?"&lt;br /&gt;No i jeszcze na mnóstwo innych, zupełnie ze sobą niezwiązanych tematycznie czy logicznie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj byłam u lekarza. Zabieg jest oczywiście konieczny. I niestety mam ustalony termin 3 dni przed weselem kuzyna. Dupa blada. Nie mogę iść :(&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-1414582984802432239?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/1414582984802432239/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/04/ostatnie-dni-zdominowane-byly.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/1414582984802432239'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/1414582984802432239'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/04/ostatnie-dni-zdominowane-byly.html' title=''/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-8205687664701244747</id><published>2010-04-12T11:17:00.000-07:00</published><updated>2010-04-12T11:40:22.616-07:00</updated><title type='text'>TYDZIEŃ ŻAŁOBY NARODOWEJ</title><content type='html'>Bardzo przeżywam to, co stało się w sobotę... Czuję ogromny żal, smutek. Wielka tragedia.&lt;br /&gt;W katastrofie samolotu w Smoleńsku zginął prezydent Lech  Kaczyński, jego żona Maria oraz towarzysząca im delegacja   -  parlamentarzyści, czołowi politycy, przedstawiciele wojska  i duchowieństwa, a także załoga samolotu. Wszyscy lecieli na uroczystości związane z 70. rocznicą  zbrodni katyńskiej...&lt;br /&gt;Ciężko ogarnąć myślami i słowami to, co się stało...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-8205687664701244747?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/8205687664701244747/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/04/tydzien-zaoby-narodowej.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/8205687664701244747'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/8205687664701244747'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/04/tydzien-zaoby-narodowej.html' title='TYDZIEŃ ŻAŁOBY NARODOWEJ'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-7092824023283986658</id><published>2010-03-29T13:15:00.000-07:00</published><updated>2010-05-01T04:05:41.128-07:00</updated><title type='text'>wiosna na calego!</title><content type='html'>Hurra! wreszcie wiosna! Ba, nawet już wersja letnia :)&lt;br /&gt;W mojej głowie zamieszanie, a w domu jeszcze większe. Każdy zresztą wie, co przed Świętami robi się :) Sprząta, sprząta i sprząta.&lt;br /&gt;Schowałam do garderoby wszystkie kozaki, futrzane, rosyjskie czapki, milion kurtek i płaszczów, rękawiczki, szaliki a w zamian za to wykopałam stamtąd baletki, apaszki i wiosenne kurteczki :)&lt;br /&gt;Biorąc pod uwagę rozmiar pomieszczenia garderobianego i wielkość (tzn. ilość) wszystkich tych rzeczy chowanych i wyciąganych- zadanie nie należało do łatwych. A za chwilę trzeba będzie pewnie wskoczyć w japonki i letnie koszulki :) Ale fajnie, nie?&lt;br /&gt;Poza tym, wiadomo, okna, firanki, wszystkie zakamarkowe kurze. Jeszcze tylko to okropne prasowanie. Naprawdę niewiele brakuje, że wyjdzie oknem  (tyle go mam...). Ale co tam, w życiu są ważniejsze sprawy. I tego się będę trzymać :)&lt;br /&gt;I zamiast prasować, piszę bloga. Haha :)&lt;br /&gt;W domu mamy już adapter (za cale 20 zł), tylko jeszcze stolik nie doczekał się odnowy... Za to przybyły nam oryginalne (chyba) plakaty z lat 80-tych! Kupiłam je od pana kolekcjonującego takie plakaty, którego spotkałam na targach fotograficznych w Łodzi. Wzięłam od razu 3, choć najchętniej to kupiłabym z 10... Nie mogłam się zdecydować, kierowałam się również kolorystyką i padło na wielki niebieski plakat (z filmu "Pociąg do Hollywood"), który do niczego mi nie pasuje :) oraz fioletowy "Być albo nie być" i  beżowo-pomarańczowy "Kłamczucha". Naprawdę fajne :)&lt;br /&gt;Końca doczekał się też pomysł z ramkami, w których to zamieszczone są zdjęcia naszych dziadków, babciów, rodziców (w wydaniu młodzieżowym również) i nas samych (z dzieciństwa są najlepsze!). Można się pośmiać, zamyślić, powspominać...&lt;br /&gt;Zdjęcia to fajna sprawa :)&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że nie będę już robić takich byczych przerw w pisaniu. I że będę miała o czym pisać :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-7092824023283986658?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/7092824023283986658/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/03/wiosna-na-calego.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/7092824023283986658'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/7092824023283986658'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/03/wiosna-na-calego.html' title='wiosna na calego!'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-6907771824908437514</id><published>2010-03-16T11:45:00.000-07:00</published><updated>2010-03-16T13:01:12.850-07:00</updated><title type='text'>stara baba</title><content type='html'>W sobotę na 18-stce było całkiem sympatycznie. Dostałam od pewnego młodzieńca (nie dając nic w zamian) czarną cienką bransoletkę. Takie się teraz nosi, więc jestem cool i trendy. Haha! :)&lt;br /&gt;Oczywiście żartuję. Ja to raczej już jak stara baba: oglądam przecież w każdy poniedziałek i wtorek tasiemiec pt. :"M jak miłość", nie używam tych wszystkich haseł i powiedzonek młodzieżowych typu: spox, narka (bo po prostu ich nie znam!), a jak słyszę, to w większości nie wiem, co oznaczają (do niedawna melanż mylił mi się z wernisażem...) i powtarzam się, tzn. wszystko mówię przynajmniej dwa razy (jak pewna Pani M. z Ukrainy, która też tak mówi, a ma co najmniej 70 lat...).&lt;br /&gt;Aha, no i nie znam angielskiego :( To akurat wstyd. Ale cóż, zawsze uczyłam się niemieckiego i z angielskim nie miałam nigdy do czynienia. Bywa, że ta moja ignorancja prowadzi do komicznych i śmiesznych sytuacji. Przynajmniej jest zabawnie...ze starą babą :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-6907771824908437514?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/6907771824908437514/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/03/stara-baba.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/6907771824908437514'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/6907771824908437514'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/03/stara-baba.html' title='stara baba'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-7902111252378511208</id><published>2010-03-11T23:00:00.000-08:00</published><updated>2010-03-11T14:01:45.625-08:00</updated><title type='text'>zbieracz pospolity</title><content type='html'>Ona jest po prostu bezczelna! Znowu przylazła i wygląda na to, że tak szybko się nie wyniesie. Ja jej nie lubię. Wiem - powtarzam się. Ale mam jej dosyć i chciałabym, żeby się skończyła na dobre.&lt;br /&gt;Z I M A&lt;br /&gt;Suche łapska, naelektryzowane i rozczochrane włosy, czerwony nochal... Nie mówiąc o rachunkach za gaz czy deficycie węgla. Ech, brak słów.&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że zbliżające się Święta będą słoneczne i ciepłe :) To już za 3 tygodnie!&lt;br /&gt;A w tą sobotę idziemy na 18-stkę :) Oczywiście zostaliśmy zaproszeni na tą część "dla starszych" :)&lt;br /&gt;Średnia wieku 45 lat :)&lt;br /&gt;Aha! mam już gramofon. W ogóle to stwierdzam, że mam wszystkiego strasznie dużo. Gromadzę stare przedmioty (jeszcze planuję jechać na targ staroci do Bytomia:)), posiadam ogromne ilości ciuchów, torebek, butów i masakrycznie dużo zdjęć, albumów i ramek (w dodatku wymyśliliśmy z Przemkiem zapełnienie jednej ściany samymi ramkami ze zdjęciami naszej rodziny). Niby pozbywam się tego, co niepotrzebne, ale na to miejsce mam trzy nowe rzeczy. No ale chyba zawsze taka byłam. Zbieraczka :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-7902111252378511208?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/7902111252378511208/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/03/zbieracz-pospolity.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/7902111252378511208'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/7902111252378511208'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/03/zbieracz-pospolity.html' title='zbieracz pospolity'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-6772440095093952936</id><published>2010-03-07T11:26:00.000-08:00</published><updated>2010-03-11T13:30:20.835-08:00</updated><title type='text'>7</title><content type='html'>Ho, ho! ale zleciało! Ponad tydzień nie pisałam. Wstyd! Już się poprawiam :)&lt;br /&gt;1. W zeszłą niedzielę dałam się w końcu namówić i pojechaliśmy w trójkę na basen. Oczywiście większą część czasu przesiedziałam w jacuzzi, grzejąc leniwie dupsko. Bylam w swoim jednoczęściowym stroju, który spłaszcza cycki.&lt;br /&gt;2. Dwa kolejne dni żyłam w stresie i nerwach, bo czekała mnie wizyta u dentysty.&lt;br /&gt;3. I przyszedł TEN dzień. W środę pozbyłam się jednego z moich niezbyt urodziwych zębów. Samo wyrwanie okazało się w miarę znośne. Gorsze, że dokonywał tego młody, przystojny lekarz (gorsze dlatego, że widział moją paszczę). Ale człowiek podobno wszystko jest w stanie przeżyć... (mówię tu o sobie, nie o nim:))&lt;br /&gt;4. Wkrótce nasza skromna kolekcja powiększy się o stary gramofon. Już się nie mogę doczekać! W piątek Przemek wylicytował go na allegro :)&lt;br /&gt;5. Wczoraj wieczorem odwiedziliśmy moich rodziców. W maju szykuje się wesele w mojej rodzinie. Fajowsko. Chociaż jeszcze nie wiem, czy pójdziemy...&lt;br /&gt;6. Dzisiaj pojechaliśmy do Ikei. Po nic. Ale kupiliśmy m.in. abażury do lamp, szklanki, poduszkę i jakieś duperele. Ikea jest zdradliwa. Zresztą jak każdy market.&lt;br /&gt;7. Ineza powiedziała mi dzisiaj, że bardzo lubi liczyć. Że to jej "howby" (hobby, albo jak kto woli PASJA) :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-6772440095093952936?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/6772440095093952936/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/03/7.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/6772440095093952936'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/6772440095093952936'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/03/7.html' title='7'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-3136210328742461908</id><published>2010-02-26T11:26:00.000-08:00</published><updated>2010-02-26T11:56:57.971-08:00</updated><title type='text'>zero rewelacji</title><content type='html'>W poniedzialek dostalam od kolegi Maćka prl-owski stolik polączony z lampą z abażurem :)  muszę go tylko troszkę odświeżyć i będzie git :)&lt;br /&gt;poza tym nic ciekawego; w środę Przemek byl znowu z Inezą na basenie, a ja zostalam, żeby zmniejszyć stertę ubrań do prasowania; fe! chyba żadna kobieta nie lubi prasować...&lt;br /&gt;aha, mam kalosze :) dzisiaj wystąpilam w nich pierwszy raz, ponieważ trochę mrzalo (pojechalam w nich nawet do Kauflandu...);&lt;br /&gt;No. I tyle rewelacji.&lt;br /&gt;Ostatnio źle się czuję: gardlo mnie boli, jakieś kichanie-psikanie mnie dopada i dlatego chodzę wcześnie spać. Może się wybrać na basen? Może mi przejdzie? Hm...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-3136210328742461908?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/3136210328742461908/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/02/zero-rewelacji.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/3136210328742461908'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/3136210328742461908'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/02/zero-rewelacji.html' title='zero rewelacji'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-2335883802383477654</id><published>2010-02-21T13:30:00.000-08:00</published><updated>2010-02-21T13:47:49.155-08:00</updated><title type='text'>naiwność</title><content type='html'>Stwierdzam, że jestem naiwna. Za bardzo wierzę ludziom i za bardzo wierzę w ludzi.&lt;br /&gt;Myślę ufnie, że jak ktoś coś powie, to tak na pewno jest i że zrobi tak, jak mówi. A potem okazuje się, że nie robi, a jego zapewnienia to puste słowa. Szkoda.&lt;br /&gt;Ale cóż, ja nie potrafię się już zmienić i pewnie nadal będę głęboko wierzyć w dobre intencje i zamiary.&lt;br /&gt;Póki co, na szczęście, mój Przemuś mnie nie zawiódł: trzyma się ustalonych zasad dotyczących jedzenia i w dodatku był wczoraj na basenie i saunie, a dzisiaj zabrał na basen naszą Inezę. Ja nie pojechałam, ponieważ potrafię pływać tylko po "warszawsku", a niestety na basenie w Brzeszczach nie ma piasku :) &lt;br /&gt;Zostałam więc w domu, szykując na obiad gotowane mięso i tartą marchewkę z jabłkiem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-2335883802383477654?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/2335883802383477654/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/02/naiwnosc.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/2335883802383477654'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/2335883802383477654'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/02/naiwnosc.html' title='naiwność'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-2133401830969882851</id><published>2010-02-19T23:20:00.000-08:00</published><updated>2010-02-19T14:20:50.297-08:00</updated><title type='text'>bąki</title><content type='html'>Dieta-cud mojego męża zakończona...klapą... Teraz zmuszona jestem pozjadać te wszystkie marchewki, brokuły, sałaty itp. Oczywiście Przemek też to je. Ponadto zapewnia mnie, że od tej pory zmieni swoje przyzwyczajenia żywieniowe. Owszem, nie będzie się katował dietą kopenhadzką, ale będzie przestrzegał pewnych zasad, które pozwolą mu spaść z wagi (żadnych frytek, smażonych na smalcu mielonych, chipsów i innych megakalorycznych posiłków). W dodatku postanowił uczęszczać na basen i saunę. Istnieje więc szansa, że straci sylwetkę BĄKA.&lt;br /&gt;Ja na basen chodzić nie będę (z wiadomych powodów), a poza tym nawet się nie próbuję ograniczać i pochłaniam różne słodkości, batoniki oraz kilogramy żelek. Mniam, mniam :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muszę się jeszcze poprawić, bo dostałam naganę, że to niebieskie autko, które utopiło się ostatnio w śniegu, to nie maluch 126p. tylko FIAT 126p.!!!, zwany maluchem lub maleństwem. No!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz na polu (tzn. na dworze) leje deszcz. Ciupie! Ostatnio już postanowiłam kupić sobie kalosze, by móc przeżyć te roztopy oraz swobodnie chasać po zaborzańskim błocie, którego mam pod dostatkiem przed domem :) I tu pojawił się problem. Myślałam, że na allegro kupię bez problemu jakieś gumioki, a tu ofert multum i ceny też kosmiczne. Kolega doradził mi, żebym poszła do ogrodniczego, a nie świrowała i cudowała. Mój mąż zresztą też popukał się w głowę.&lt;br /&gt;Ale mężczyźni już tacy są. Dla nich wszystko jest albo białe, albo czarne. Lubią konkrety i nie znoszą gadulstwa (babskiego). Wszystko trzeba im przedstawić krótko i zwięźle, i - broń Boże - żadnych "telenowel" (czyli szczegółowych opowiadań, w których sedno sprawy jest na końcu opowieści:))&lt;br /&gt;No więc już nic nie będę mówić, tylko kupię i ubiorę, i cześć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-2133401830969882851?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/2133401830969882851/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/02/baki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/2133401830969882851'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/2133401830969882851'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/02/baki.html' title='bąki'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-1366428224341990331</id><published>2010-02-16T23:35:00.000-08:00</published><updated>2010-02-19T14:21:29.286-08:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Ale dawno mnie tutaj nie było... No cóż, przez tą cholerną zimę nic się człowiekowi nie chce. Po pracy jakieś zakupy, obiad, garnki, pranie, prasowanie i dziękuję - do spania.&lt;br /&gt;W sobotę napadało tyle śniegu, że niektórzy w niedzielę zakopali się swoimi pojazdami (np. Ewelina maluchem 126p.), a inni nie mają go już gdzie odgarniać i podrzucają sąsiadom (tak mówili w radio:))&lt;br /&gt;Jest połowa lutego, mam nadzieję, że za miesiąc będą kwitły bazie :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj w pracy znowu jedliśmy ciasto (oczywiście również pracujemy w tej pracy), a okazją były urodziny Maćka (tego spod znaku Wodnika, co miał się mobilizować). Mam jeszcze wielką nadzieję, że załatwi mi on cudowną lampę z abażurem, o której od dawna marzę, a która podobno jest na jednym z przeciszowskich strychów ;) W dodatku dzisiaj zobaczyłam w gazecie fotografie różniastych mebli z lat 60 i 70, i znowu jestem chora. Była tam lampa połączona ze stolikiem, gazetownik, fotel, biurko, wieszak na ubrania... No re-we-la-cja!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muszę jeszcze napisać o dwóch sprawach.&lt;br /&gt;Pierwsza - to dieta toksyczna, którą zaczął od dzisiaj stosować mój Przemek. Ma trwać 13 dni. Szczerze, to wątpię, że potrwa chociaż 5, ale muszę być dobrej myśli. W końcu tak czy siak, musi zjeść te wszystkie pyszności, które wczoraj nakupiliśmy w sklepie: brokuły, jogurty naturalne, suchary, marchewkę... No. I tyle tych pyszności :)&lt;br /&gt;Dieta ma oczywiście spowodować, że Przemek będzie miał sylwetkę osy i przez to lepsze samopoczucie.&lt;br /&gt;Dzięki jego diecie ja też schudnę, bo jak on nie gotuje, to ja też nie. Oczywiście nie chodzi o to, że nie umiem, tylko po prostu nie chcę go drażnić i niepotrzebnie denerwować (smażąc np. schabowe). Przeze mnie przerwie dietę-cud i dupa z kształtów osy.&lt;br /&gt;Czekam więc cierpliwie na rezultaty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I druga sprawa. Jest takie powiedzenie: "kto się czubi, ten się lubi". Tylko ile jest tego czubienia, a ile lubienia? 50 na 50? Czy te proporcje są inne?&lt;br /&gt;No właśnie. Bo mój kolega mówi, że wlazłam na niego i żebym zeszła, bo podobno siedzę na nim już od dwóch tygodni (chociaż ja naprawdę nie czuję, żebym na niego właziła...). Ja oczywiście uważam, że to on mi dogryza. I to jest chyba to czubienie. A lubienie?&lt;br /&gt;No ja w każdym razie go baaaardzo lubię :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-1366428224341990331?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/1366428224341990331/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/02/ale-dawno-mnie-tutaj-nie-byo.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/1366428224341990331'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/1366428224341990331'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/02/ale-dawno-mnie-tutaj-nie-byo.html' title=''/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-4613264720078444378</id><published>2010-02-10T23:35:00.000-08:00</published><updated>2010-02-11T12:20:05.831-08:00</updated><title type='text'>sto lat!</title><content type='html'>"Zdrowia, szczęścia, pomyślności, spełnienia marzeń i zamiarów, miłości, dłuuuuugich wakacji, nowego auta, uśmiechu, sukcesów w pracy i działaniu, dni bez zmartwień, spokoju, radości i żadnych zmarszczek". Super! Życzenia piękne i naprawdę nie spodziewałam się, że tyle osób pamięta, kiedy mam urodziny... I że tyle osób napisze i zadzwoni :)&lt;br /&gt;Humor mam więc wyśmienity i życzę sobie, żeby mi zawsze dopisywał.&lt;br /&gt;Z napojów wysokoprocentowych nic nie piję. Wstyd. Ale nadrobię. Obiecuję (sobie) :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mogę nie napisać o prezencie, który dzisiaj dostałam w pracy. Jestem zachwycona! (a to nie ubranie i nie biżuteria). Dostałam dwie książki: "Absurdy PRL-u" i "Dowcipy PRL-u".&lt;br /&gt;(A teraz właśnie leci piosenka "Bielyje rozy"! :))  Wiedzą, co lubię.&lt;br /&gt;Podobno panuje teraz moda na PRL; powstają kluby i puby stylizowane na lokale gastronomiczne z minionej epoki (wystrój i menu), a studenci przejawiają coraz większą fascynację nowomową czy socrealizmem, co ma swoje odzwierciedlenie w ich pracach magisterskich.&lt;br /&gt;Będę czytać i chwalić się tym, co przeczytałam, cytując najciekawsze kawały i zabawne historyjki.&lt;br /&gt;Dziś króciutki, bo idę spać:&lt;br /&gt;- Liczba mnoga od wyrazu"człowiek"?&lt;br /&gt;- kolejka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No. To idę. Spać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-4613264720078444378?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/4613264720078444378/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/02/sto-lat.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/4613264720078444378'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/4613264720078444378'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/02/sto-lat.html' title='sto lat!'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-934830466316762002</id><published>2010-02-09T23:50:00.000-08:00</published><updated>2010-02-11T12:18:27.544-08:00</updated><title type='text'>wodnik szuwarek</title><content type='html'>I stało się: pani w średnim wieku auto sprzedała :)  zielone cacko cieszy teraz oko pana Zdziska :) Nie płakałam, a zawsze byłam święcie przekonana, że będę beczeć, oddając je w obce ręce.&lt;br /&gt;Dobra, koniec, bo robi się kolejny wpis na ten sam temat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Pani" jutro będzie rok starsza, ale to dalej wiek średni :) Pewnie weźmie mnie na jakieś głupkowate podsumowania lub będę się dołować.&lt;br /&gt;Nie, nie, nie, już teraz muszę postanowić, że podejdę do tego rozsądnie i na luzie. Przecież cale życie przede mną! :) No!&lt;br /&gt;W pracy (to już zwyczaj) zjemy ciastko od Kołaczka i popijemy pyszną kawą, czy też gorącą herbatą, odbiorę kilka telefonów i całkiem przyjemnych sms-ów.&lt;br /&gt;Jestem Wodnik. Oczywiście najlepszy znak ze wszystkich :) Mój mąż jest spod tego znaku, jego najlepszy przyjaciel, moja najlepsza przyjaciółka z Chełmka,  mój teściu, kuzynka, kolega z pracy...&lt;br /&gt;A właśnie! ten mój kolega ma zrobić mi "upiększenie" mojego bloga, ale czekam i czekam, i nic. Może jak przeczyta, to się zmobilizuje. Prawda Maćku?? :)&lt;br /&gt;Czytałam, że wodniki są bardzo inteligentne, otwarte na ludzi, kreatywne, pełne pomysłów (nie zawsze realnych), nie boją się zmian. Kobiety wodniki muszą mieć dużo swobody w związku i oprócz bycia żoną i matką, muszą się równocześnie realizować zawodowo. Uwielbiają pracę, w której mają kontakt z ludźmi, pasuje im wykonywanie wolnych zawodów, czy też prowadzenie własnej działalności.&lt;br /&gt;Hm... bardzo dużo się zgadza i pasuje do mojej osoby ;)&lt;br /&gt;hahaha, co za skromność :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-934830466316762002?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/934830466316762002/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/02/wodnik-szuwarek.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/934830466316762002'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/934830466316762002'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/02/wodnik-szuwarek.html' title='wodnik szuwarek'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-574474813254645601</id><published>2010-02-06T11:33:00.000-08:00</published><updated>2010-02-06T12:35:31.966-08:00</updated><title type='text'>...auto</title><content type='html'>Normalnie szok! Wczoraj jadę sobie moim prawie funkiel nowym autem i coś mi zrywa, szarpie... Myślę sobie: "Przecież miało śmigać do cholery!" Dzwonimy więc do Zdziska, a on na to, że to może być coś tam coś  tam, ale jak chcemy, to kupuje skodzinę za tyle i tyle! Mówię do Przemka: "powiedz mu, żeby mi dołożył jeszcze na waciki tyle a tyle i może brać" :)&lt;br /&gt;I umówiliśmy się na poniedziałek :) No szok! Co najmniej jakby czytał mojego bloga i ostatni wpis, w którym to opisywałam zalety mego towarzyszącego mi od ho ho lat auta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tyle, że dzisiaj wsiadam (może ostatni raz...) i auto jeździ bez zarzutu! No i??&lt;br /&gt;No i nie wiem... Do poniedziałku mam czas...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-574474813254645601?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/574474813254645601/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/02/auto.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/574474813254645601'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/574474813254645601'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/02/auto.html' title='...auto'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-2537200486854965056</id><published>2010-02-03T23:20:00.000-08:00</published><updated>2010-02-06T11:33:37.155-08:00</updated><title type='text'>pani w średnim wieku sprzeda swoje...</title><content type='html'>Dzisiaj odebrałam moją skodzinę i coś mi się wydaje, że będę nią jeździła do "usranej śmierci", chyba, że mi się wcześniej rozklekota na drodze.&lt;br /&gt;Ale jak coś, to chętnie sprzedam :)&lt;br /&gt;Skodzina jest subtelna, bardzo wygodna. Ma zgrabne kształty, piękny kolor pt: "butelkowa zieleń", jest cicha, bezpieczna, pachnąca. Czegóż chcieć więcej? I do tego - po kapitalnym remoncie (no, prawie:)).&lt;br /&gt;Zainteresowanym -  podam więcej szczegółów :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed chwilą ukryłam swoje siwe (liczne!) włosy pod warstwą czarnej farby. Muszę się jakoś kamuflować, za kilka dni mam urodziny, wiek już poważny :) Dochodzę do wniosku, że czas najwyższy zacząć obchodzić imieniny - wtedy nikt nie pyta o lata, składając mile życzenia :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-2537200486854965056?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/2537200486854965056/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/02/dzisiaj-odebraam-moja-skodzine-i-cos-mi.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/2537200486854965056'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/2537200486854965056'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/02/dzisiaj-odebraam-moja-skodzine-i-cos-mi.html' title='pani w średnim wieku sprzeda swoje...'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-1716930064513813447</id><published>2010-02-01T23:24:00.000-08:00</published><updated>2010-02-01T14:26:22.392-08:00</updated><title type='text'>wizyty, rewizyty</title><content type='html'>Muszę przyznać, że pod względem blogowym bardzo się obijam. Nie wydarzyło się jednak nic nadzwyczajnego, a o sratach-tatach nie będę pisać (choć w sumie to chyba piszę...).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W piątek odwiedzili nas Sąsiedzi. Było miło i sympatycznie. Chłopaki: zgon. Na drugi dzień mój mężulek (podejrzewam, że w ramach rehabilitacji) pojechał ze mną do taniej odzieży :) a potem zabrał mnie na chińskie jedzenie. Ostatecznie stwierdzam, że większe korzyści i tak zaczerpnął on. Nie kupiłam prawie nic (prawie, bo sobie tylko pasek i torebkę za 3 zł, a jemu fajne koszulki), a do chińszczyzny jeszcze się nie przekonałam.&lt;br /&gt;Wczoraj natomiast byliśmy na imienino-urodzinach babci. Założyłam czarny sweterek i pod spód koronkową bluzkę, jednak musiałam to szybko zmienić, bo mój znawca-stylista (mąż) powiedział, że wyglądam jak 70-siątka, która przywiozła koronki z Koniakowa, a sweter kupiła w Licheniu. No i dupa. Posłuchałam rady i wskoczyłam w biały t-shirt i jeansy. To się nazywa: być uległym mężowi :)&lt;br /&gt;Z nowości w moim życiu to tyle. Wierzę, że już niedługo będę miała więcej tematów lub przynajmniej chęci.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-1716930064513813447?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/1716930064513813447/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/02/wizyty-rewizyty.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/1716930064513813447'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/1716930064513813447'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/02/wizyty-rewizyty.html' title='wizyty, rewizyty'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-6065119561845637328</id><published>2010-01-26T23:10:00.000-08:00</published><updated>2010-02-01T13:33:25.855-08:00</updated><title type='text'>uciekaj zimo!</title><content type='html'>Taki dzień jak dzisiaj najchętniej spędziłabym w ciepłym łóżku z gorącą herbatą, czyli nic nie robiąc :) A to dlatego, że nienawidzę zimy w żadnym wydaniu: mróz, chlapo-ciapy, czy puszysty śnieżek; wszystko mnie denerwuje. Dzisiaj i przez ostatnie parę dni mróz jest okropieński. Z tego też powodu moja skódka nie odpaliła i została zawieziona do p. Zdzisia K., który (mam nadzieję) zrobi swoje: wleje, co trzeba, wymieni stare, wsadzi nowe i skódka znów będzie śmigać :)&lt;br /&gt;Jednak funkcjonować oczywiście jakoś trzeba. Ubieram więc rajtki (fuj!), grubaśny sweter, czapkę uszatkę (wtedy nic nie słyszę), piję dużo herbat z cytryną i miodem, smaruję ręce tłustym kremem i modlę się o wiosnę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio mało piszę, ponieważ - też przez zimę! - wcześnie chodzę spać, a moje wszystkie chęci, ambicje i plany nie są na tyle silne, żeby przezwyciężyć tą senność i zimową apatię...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-6065119561845637328?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/6065119561845637328/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/01/uciekaj-zimo.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/6065119561845637328'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/6065119561845637328'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/01/uciekaj-zimo.html' title='uciekaj zimo!'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-8233072514833881509</id><published>2010-01-21T23:22:00.000-08:00</published><updated>2010-01-25T11:46:08.139-08:00</updated><title type='text'>:)</title><content type='html'>Dowiedziałam się ostatnio, że :&lt;br /&gt;- kawa jest niezdrowa i nie powinnam jej pić w takich ilościach (a podobno piję litrami),&lt;br /&gt;- śmieję się jak Baba Jaga i mogę tym swoim rżeniem wystraszyć np. dzieci,&lt;br /&gt;- noszę śmieszne spodnie jak w latach 80',&lt;br /&gt;- mężczyźni wolą blondynki (statystycznie i w realu, bo odpytałam kilku mężczyzn),&lt;br /&gt;- jestem opiekuńcza i dobra :),&lt;br /&gt;- powinnam iść do fryzjera.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-8233072514833881509?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/8233072514833881509/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/01/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/8233072514833881509'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/8233072514833881509'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/01/blog-post.html' title=':)'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-2377891796214869555</id><published>2010-01-18T23:27:00.000-08:00</published><updated>2010-01-20T07:49:54.989-08:00</updated><title type='text'>moje analizy</title><content type='html'>Kto mnie zna, wie, że przeżywam wszystko jak mrówka okres. Analizuję, rozgrzebuję, rozkładam na czynniki pierwsze, przypominam, odtwarzam, powtarzam... Cholernie męczące! Ale nie potrafię tego zmienić. Jestem okropna pod tym względem. Ktoś mi powiedział, że powinnam wykładać na temat:"Jak się przejmować" i jeszcze dostać za to Oskara.&lt;br /&gt;Oczywiście każde gadanie innych osób, żebym sobie daną rzeczą nie zawracała już głowy i się TYM CZYMŚ nie przejmowała - jest na nic.&lt;br /&gt;I co najgorsze, jak tego nie zmienię, to się przez to wykończę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-2377891796214869555?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/2377891796214869555/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/01/moje-analizy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/2377891796214869555'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/2377891796214869555'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/01/moje-analizy.html' title='moje analizy'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-4906107690652012389</id><published>2010-01-18T20:15:00.000-08:00</published><updated>2010-01-25T11:45:34.177-08:00</updated><title type='text'>galeryjka</title><content type='html'>Chciałam jeszcze wrócić do tego, co napisałam o otwarciu galerii (teraz to słowo kojarzy się raczej z wielkim centrum handlowym, ale wtedy na pewno nie). Pierwszy raz wpadł mi ten pomysł do głowy, jak miałam może 16 lat i chodziłam do liceum (mój kolega zawsze się śmieje, że wtedy to żyły jeszcze dinozaury...). Siedziałyśmy z Kasią właśnie w takiej galerii (była na Placu Skarbka) przy wielkim, okrągłym, drewnianym stole, nakrytym koronkową serwetą i popijałyśmy gorącą herbatę z cytryną. I snułyśmy różne plany na przyszłość... Ale cóż... Kasia wyjechała w świat. I w Niemczech wyszła za mąż za Rosjanina, którego wcześniej poznała na tańcach irlandzkich :). A ja... (nigdzie nie wyjechałam) też wyszłam za mąż (obywatel Polski), a tańce to mam, ale swoje własne przed lustrem i przy MTV :)&lt;br /&gt;Potem owa galeria została przeniesiona w inne miejsce (teraz jest tam bodajże tania odzież), ale żywot jej też był krótki. A jeszcze potem była nasza matura i wreszcie studia już w innym mieście.&lt;br /&gt;I z galerii (tej nie-mojej i takiej, którą chciałabym mieć) nici...&lt;br /&gt;Ale od czego są marzenia i nadzieja? Może kiedyś otworzę taką galeryjkę, do której wstawię komodę, kredens, stoły, fotele, kanapy (i wszystko z innej parafii!), obrusy, świeczniki, obrazy, zdjęcia i cale mnóstwo innych klamotów... skrzynię, fortepian, adapter...&lt;br /&gt;I będę rozmawiać, czytać, zapraszać, słuchać...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fajnie będzie!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-4906107690652012389?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/4906107690652012389/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/01/galeryjka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/4906107690652012389'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/4906107690652012389'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/01/galeryjka.html' title='galeryjka'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-246278931571974745</id><published>2010-01-17T23:35:00.000-08:00</published><updated>2010-01-18T13:23:01.895-08:00</updated><title type='text'>Przyjaciel</title><content type='html'>Jestem szczęściarą - otaczają mnie bowiem ludzie, na których zawsze mogę polegać i którzy pomogą mi w każdej sytuacji :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;{W czasie przerwy w bitwie pewien żołnierz przyszedł do oficera z prośbą o pozwolenie na przyniesienie z pola bitwy swojego przyjaciela. "Odmawiam", rzekł oficer. "Nie chcę, żebyś ryzykował życie dla człowieka, który prawdopodobnie już nie żyje". Żołnierz odszedł, aby wrócić po godzinie śmiertelnie ranny, niosąc ciało swego przyjaciela. Oficer wpadł we wściekłość. "Mówiłem ci, że nie żyje. Teraz straciłem was obu. Powiedz, czy warto było iść, by przynieść ciało?" Umierający odrzekł: "O tak. Gdy do niego dotarłem, żył jeszcze. I powiedział do mnie: "Jack, wiedziałem, że przyjdziesz."}&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-246278931571974745?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/246278931571974745/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/01/przyjaciel_18.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/246278931571974745'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/246278931571974745'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/01/przyjaciel_18.html' title='Przyjaciel'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-4250010152620736113</id><published>2010-01-16T23:09:00.000-08:00</published><updated>2010-01-25T11:45:04.906-08:00</updated><title type='text'>lepienie pierogów albo pisanie bloga</title><content type='html'>Wiedziałam. Wiedziałam, że tak to się skończy. Byliśmy wczoraj u nowych znajomych - sąsiadów, którzy wprowadzili się niedawno na przeciwko nas.&lt;br /&gt;I zachciało mi się zmian. Czegoś nowego. Choćby firanki czy nowej świeczki :) Ja w ogóle z natury jestem zbieraczem, uwielbiam różne duperele, kocham starocie, a ostatnio rzeczy z lat mojej młodości (no przesadzam może), z dzieciństwa i ciut wcześniej.&lt;br /&gt;Nie umiałabym zamieszkać w takich bardzo nowoczesnych i sterylnych wnętrzach. Swoje  "przestrzenie" zapełniam przedmiotami, meblami, zdjęciami. Nie oznacza to oczywiście, że wygląda u mnie jak w antykwariacie czy sklepie "wszystko po 4 zł" :) No taką przynajmniej mam nadzieję :) A sąsiadom gratuluję gustu i dobrego smaku!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;U nas natomiast na żadne zmiany się na razie nie zapowiada i nic nowego się nie pojawi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może kiedyś zrealizuję swoje wielkie marzenie: zawsze chciałam otworzyć galerię, w której mogłabym połączyć taką klubo-kawiarnię oraz wystawy artystyczne (malarskie, fotograficzne itd.) czy może pokazy mody... Chciałabym to robić dla czystej przyjemności i satysfakcji, na pewno nie dla pieniędzy. Mam w głowie pewne koncepcje i wizje. Ale czy to nastąpi, że je zrealizuję??&lt;br /&gt;Póki co, piszę sobie taki właśnie pamiętnik, bo jak powiedział mój szef: "możesz lepić pierogi albo pisać bloga; robisz to, co Ci sprawia przyjemność. Proste!".&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-4250010152620736113?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/4250010152620736113/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/01/lepienie-pierogow-albo-pisanie-bloga.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/4250010152620736113'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/4250010152620736113'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/01/lepienie-pierogow-albo-pisanie-bloga.html' title='lepienie pierogów albo pisanie bloga'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-8351096131667703062</id><published>2010-01-13T23:08:00.000-08:00</published><updated>2010-01-18T13:21:57.696-08:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Aby mój blog był ciekawszy, mój kolega przesłał mi na maila instrukcję, wskazówki i kolejne kroki do szybkiego i łatwego wrzucania różniastych zdjęć i linków (bo jestem pod tym względem zielona, już nie-szaroczarna, żeby nie powiedzieć tępa). Ale :) nie mam na razie zdjęć. To znaczy mam i to cale mnóstwo, tylko nie będę tu przecież pokazywać zdjęcia jak siedzę w fotelu, czy opalam swoje blade (nie opalane od 1999 roku ;)) ciało. To mają być jakieś szczególne zdjęcia (jestem wybredna, bo mam z tym do czynienia na co dzień) albo śmieszne, albo z jakiegoś powodu ważne. Poprawię się. Przynajmniej pod tym względem, bo właśnie wcześniej myślałam, że są w życiu takie rzeczy, których na pewno już nigdy u siebie nie zmienię: nie zafarbuję włosów na blond, nie zjem wątróbki, nie nauczę się pływać i nie ubiorę krótkiej mini. No. Ale to takie głupoty, bo na razie o poważnych sprawach to nie piszę prawie wcale. Na razie :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-8351096131667703062?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/8351096131667703062/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/01/aby-moj-blog-byl-ciekawszy-moj-kolega.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/8351096131667703062'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/8351096131667703062'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/01/aby-moj-blog-byl-ciekawszy-moj-kolega.html' title=''/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-2896021569369206338</id><published>2010-01-12T22:19:00.000-08:00</published><updated>2010-01-18T13:21:08.196-08:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Jeszcze wczoraj przypomniał mi się genialnie nakręcony (jak dla mnie) polski film "DOM ZŁY" Wojciecha Smarzowskiego, obrazujący polskie realia stanu wojennego: ponura jesień 1978 roku, kiedy miało miejsce morderstwo, miesza się ze scenami milicyjnej wizji lokalnej cztery lata później.&lt;br /&gt;"Z pijacko-surrealistyczno-naturalistycznych sytuacji, koncertowo zagranych przez cały zespół aktorski, wyłania się krystalicznie czysty obraz peerelowskiej paranoi" (jedna z recenzji).&lt;br /&gt;Polecam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I już widzę, że w żadnym wypadku nie jest to blog szafiarski. Po prostu moje gadanie o wszystkim i niczym. Zresztą mój mąż, patrząc na to jedno skromne zdjęcie, stwierdził, że wyglądam jak mleczarka z powieści Prusa, więc już chyba ostatecznie utwierdziłam się w przekonaniu, że będzie to typowe babskie pleplanie, a nie wywody na temat mody, czy też modowe stylizacje-interpretacje.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-2896021569369206338?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/2896021569369206338/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/01/jeszcze-wczoraj-przypomnial-mi-sie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/2896021569369206338'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/2896021569369206338'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/01/jeszcze-wczoraj-przypomnial-mi-sie.html' title=''/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-5370110759393993463</id><published>2010-01-11T22:54:00.000-08:00</published><updated>2010-01-18T13:20:41.335-08:00</updated><title type='text'>czar prl-u</title><content type='html'>Dzisiejszy dzień zaczął się dla mnie bardzo przyjemnie. Z samego rana dostałam (no, prawie dostałam...) baaardzo urocze podkładki pod kubki - są kwadratowe (to ważne, bo wolę kanciaste figury i bryły bardziej niż koła, walce, kule itp.), czarno-białe (czarny to dla mnie najważniejszy kolor nie tylko w ubiorze) i przedstawiają scenki z lat 80-tych, czyli prl-owskie klimaty :) Będą pasować do mojej kuchni i salonu (nazwałabym go w sumie "pokojem stołowym",jak mawiało się u mnie w domu :))&lt;br /&gt;No cóż, od jakiegoś czasu zaczęłam otaczać się przedmiotami z tamtych czasów, bądź przypominającymi ówczesne lata (kształtem, wyglądem...). Dzisiaj miałam nawet na sobie wąskie, dekatyzowane jeansy :)&lt;br /&gt;Aha! dla wtajemniczonych, chciałam napisać, że mierzenie łydek odbyło się za pomocą metra nie-krawieckiego (tylko takiego dla majsterkowiczów, który stosują panowie przy różnych pomiarach; kurcze nie potrafię sobie przypomnieć nazwy)); no!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A potem było już gorzej i całkiem źle. Co chwilę wkurzałam się na coś lub kogoś (wtedy mówię jeszcze więcej niż standardowo, macham rękami i przewracam oczami, a mówię podobno wszystko na jednym wdechu). Ech, szkoda się denerwować i lepiej zakończyć miłym akcentem: idę do łóżka :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-5370110759393993463?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/5370110759393993463/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/01/czar-prl-u.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/5370110759393993463'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/5370110759393993463'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/01/czar-prl-u.html' title='czar prl-u'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-5231773761311594303</id><published>2010-01-10T22:47:00.000-08:00</published><updated>2010-01-25T11:43:03.729-08:00</updated><title type='text'>konieczne pozytywne myślenie</title><content type='html'>Nie pisałam już kilka dni. Ale byłam jakaś zmęczona, niewyspana. Nie lubię zimy, nawet bardzo nie lubię. A tu jest i raczej nie odejdzie szybko.&lt;br /&gt;Nie lubię też lekarzy i do tej pory omijałam ich szerokim lukiem. Ale niestety tym razem już się nie dało NIE IŚĆ. I właśnie ostatnie dni spędziłam na badaniach i wizycie u chirurga i czeka mnie zabieg. Myślę jednak, że mało skomplikowany. Zresztą termin dopiero gdzieś na maj...&lt;br /&gt;Myślę sobie, że chyba jestem temu trochę winna, bo przez długi czas myślałam sobie: "kurcze, mam za dobrze, wszyscy wokół zdrowi, żadnych większych problemów, coś się pewnie wydarzy..."; no to mam! Ktoś mi kiedyś zresztą powiedział, że takie negatywne myślenie sprowadza na człowieka problemy, czy jakieś kłopoty. I coś w tym jest.&lt;br /&gt;Poza tym jest OK :) I tak muszę myśleć!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-5231773761311594303?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/5231773761311594303/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/01/konieczne-pozytywne-myslenie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/5231773761311594303'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/5231773761311594303'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/01/konieczne-pozytywne-myslenie.html' title='konieczne pozytywne myślenie'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-2390986586871102164</id><published>2010-01-10T20:15:00.000-08:00</published><updated>2010-01-25T11:42:00.588-08:00</updated><title type='text'>po co mi to pisanie</title><content type='html'>W zasadzie to nie wiem, po co mi ten blog. Mam 30 lat (odliczam dni do kolejnych urodzin) i powinnam piec ciasta, smażyć kotlety i wymyślać kolejne sałatki... A ja bawię się w pisanie. Mój mężulek śmieje się, czy napisałam już dzisiaj, jak bardzo pojadłam sobie na kolację (jego wykonania) i że wczoraj nie byłam w taniej odzieży... Ale to cały ON, a ja uwielbiam jego poczucie humoru i zawsze mu mówię, że dlatego za niego wyszłam :)&lt;br /&gt;Piszę i piszę, a i tak nikt tego czytać nie będzie... Najwyżej ja :) Mogę więc pisać wszyściutko!&lt;br /&gt;A teraz muszę uciekać, bo co wieczór czytam mojej córce książkę: "Zuźka D. Zołzik i przyjaciele", którą zresztą gorąco polecam wszystkim dziewczynkom i oczywiście ich mamusiom.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-2390986586871102164?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/2390986586871102164/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/01/po-co-mi-to-pisanie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/2390986586871102164'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/2390986586871102164'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/01/po-co-mi-to-pisanie.html' title='po co mi to pisanie'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-2912588769116841661</id><published>2010-01-05T22:31:00.000-08:00</published><updated>2010-01-25T11:39:02.847-08:00</updated><title type='text'>zwyczajnie</title><content type='html'>&lt;center&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://i49.tinypic.com/333bthe.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Początkowo myślałam, że będzie to blog typowo szafiarski, ale mam wątpliwości, czy moja osoba podoła takiemu tematowi (choć niektórym taka tematyka może się wydawać mało ambitna) i czy będę miała cokolwiek do zaprezentowania. Może i mam jakiś tam tzw. swój styl, ale przecież większość osób go ma :)&lt;br /&gt;Zastanawiam się więc, czy nie będzie to bardziej PISANIE dla mnie samej na błahe lub czasem trochę mniej błahe tematy.&lt;br /&gt;Nazwałam ten blog tak, bo to określenie najbardziej pasuje do mojego zewnętrznego wyglądu (pod kątem kolorystyki ubrań, które noszę, zresztą kolory te od zawsze uwielbiam). Zazwyczaj ubieram czarne i szare rzeczy i w mojej szafie znajdują się ubrania właśnie czarne, szare, czarne i czarne :)&lt;br /&gt;Nie noszę sukienek, spódnic, nie cierpię kwiatków, kółek, esów-floresów itp. Nie oznacza to oczywiście, że to mi się u kogoś nie podoba, wręcz przeciwnie. Sama po prostu noszę proste, zazwyczaj jednokolorowe ubrania, oprócz t-shirtów - te uwielbiam z różniastymi nadrukami.&lt;br /&gt;Posiadam ciuchy w sporej ilości, ale niekoniecznie w nich chodzę. Po prostu mam. Trochę bezsensowne, ale podejrzewam, że znajdą się osoby, które postępują podobnie. Potrafię coś kupić, czy wyszperać, a potem schować i nie chodzić.&lt;br /&gt;W sukience byłam ostatnio bodajże w 2007 roku :) na weselu :) Uważam bowiem (mam wręcz obsesję na tym punkcie), że mam sporych rozmiarów łydki. Mój kolega z pracy, który posiada wysportowaną oraz wyrzeźbioną łydkę, ma ją o 2 cm mniejszą ode mnie!!! Mierzyliśmy centymetrem krawieckim :) No więc można JĄ sobie wyobrazić. Albo lepiej nie :)&lt;br /&gt;Dzisiaj standardowo ubrałam czarne spodnie, czarne oficerki (jedyne, które pomieszczą łydki), czarny podkoszulek i szary długi sweter. I było zwyczajnie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-2912588769116841661?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/2912588769116841661/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/01/zwyczajnie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/2912588769116841661'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/2912588769116841661'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/01/zwyczajnie.html' title='zwyczajnie'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i49.tinypic.com/333bthe_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1579492325135556360.post-8628057678436902</id><published>2010-01-04T21:35:00.000-08:00</published><updated>2010-01-18T13:17:14.052-08:00</updated><title type='text'>czegoś początek</title><content type='html'>Zaczynam pisać tego bloga raczej bez konkretnego powodu. Podobno dużo mówię i być może nie wypowiedziałam dzisiaj wystarczająco dużo słów, więc muszę to gdzieś wyrzucić :)&lt;br /&gt;Ale jest szansa, że PISANIE spowoduje, iż wymyślę coś twórczo-kreatywnego. Albo porwę się na coś szalonego. Bo z natury szalona to raczej nie jestem. Jestem otwarta i tyle :) no może jeszcze mam poczucie humoru :) no i ciekawska (nieładnie);&lt;br /&gt;Uwielbiam ciuchy, ciucholandy, szperanie, grzebanie, kupowanie... (lepiej, żeby nie przeczytał tego mój kochany mąż:))&lt;br /&gt;Mimo tego, że lubię, to wyglądam w tych ciuchach przeciętnie - tak SzaroCzarno.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1579492325135556360-8628057678436902?l=szaroczarna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaroczarna.blogspot.com/feeds/8628057678436902/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/01/zaczynam-pisac-tego-bloga-raczej-bez.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/8628057678436902'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1579492325135556360/posts/default/8628057678436902'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaroczarna.blogspot.com/2010/01/zaczynam-pisac-tego-bloga-raczej-bez.html' title='czegoś początek'/><author><name>SzaroCzarna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12799924630012203286</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
